niedziela, 27 grudnia 2015

Rozdział 3/3

- Annabeth nie mamy dużo czasu
- Wiem- mówiąc to położyła na Percy’m runo. Wtedy stało się to samo co z sosną.

Perspektywa Percy’ego

- Luke.- wymamrotałem
- O co ci chodzi?- powiedziała Ann
- To Luke ukradł piorun, to Luke przywołał skorpiona.
- To już wiemy- odezwał się centaur.
Próbowałem wstać lecz od razu nogi się pode mną ugięły, na szczęście złapał mnie Nico
- Musisz odpocząć, Chodź wsiadaj
- Chcę iść na ognisko, proszę chociaż na chwilę
- Dobrze , ale tylko na chwilę
- Ale podwózka nadal aktualna?
- Tak
(Nie daleko Ogniska)
- Miło cię widzieć Glonomóżdżku
Brakowało mi słów do odpowiedzi, więc po prostu się do niej uśmiechnąłem.
Obóz zaczął wiwatować kiedy mnie zobaczył, po chwili też zaczęli się na mnie patrzeć jakbym miał im coś powiedzieć. Z niezręcznej ciszy uratowała mnie Annabeth.
- Ej no chłopak ledwo co wrócił do świata żywych dajcie spokój.
Nachyliłem się do Ann i szepnąłem jej do ucha „ Dzięki, możemy porozmawiać sam na sam”
Odeszliśmy spory kawałek od ogniska tak, żeby nas nie słyszano, a przy okazji nie widziano, ale mogli nas widzieć wszyscy którzy mogli nas podglądać
- Ann, bo ja chcę ci coś powiedzieć
- Też cię kocham Percy
- Skąd..- nie dane było mi dokończyć, bo mnie pocałowała
- No nareszcie- usłyszałem za swoimi plecami Clarisse
- Ejj!!- krzyknąłem niezadowolony
Znowu szeptałem coś do ucha Ann, a ta się uśmiechnęła i poszliśmy do mojego domku oczywiście podglądacze musieli pójść za nami, no cóż.
***
Minęły już trzy lata odkąd jestem z Ann, na szczęście nie działo się nic ciekawego. No może oprócz walki z Lukiem i mam teraz swojego pegaza nazywa się Mroczny, a no jeszcze odkryliśmy inny obóz i teraz się przyjaźnimy.
- Percy jakaś dziewczyna chcę się z tobą zobaczyć- powiadomiła mnie moja dziewczyna
- Mogłabyś ją krótko opisać kiedy ja będę się przebierać?
- Ok, Ma długie brązowe włosy, piękne oczy nie wiem jakiego koloru, i mówiła, że ma na imię Sii…
- Sirra?
- Tak dokładnie, czekaj znasz ją?

- Nie ważne, później się dowiesz- mówiąc zacząłem się szybciej ubierać

***
To emm tak, to też krótkie, ale spowodowane jest to tym iż, zdanie później dochodzi nowa postać, a później parę innych, i tu jest pytanie czy wolicie, żebym je dodała czy mam wykorzystać postacie które istnieją? Znaczy się nie licząc mojej postaci która standardowo się pojawi.


Rozdział 3 /13

Zasnęłam natychmiastowo, gdy się obudziłam chciałam zsunąć kołdrę skrzydłem, lecz nie mogłam, otworzyłam oczy, po czym uświadomiłam sobie, że nie mam kopyt, tylko ręce.
- Nico!, obudź się!
- Co znowu?
- Jesteśmy ludźmi.
- Aha, fajnie, to daj mi dalej spać, czekaj…. Co?! Jesteśmy ludźmi? Jak to się stało?
- Nie wiem, ale tam teraz jest noc
- aha, ale tu jest inny czas niż tam, więc jak do będzie się działo?
- Nie wiem, ale pamiętaj że to wszystko jest magia
Spojrzałam na zegar, była godzina 12, wstałam z łóżka Nica, nie pytajcie jak ja się tam znalazłam, ubrałam się w czarną bluzkę z czaszką i czarne spodnie, dodatkowo założyłam bransoletkę z czachą.

-  a ty co?- powiedziałam do Nica- przegapiliśmy śniadanie, a ty jeszcze śpisz?
- jeszcze pięć minut, mamo
- wyglądam, aż tak staro kochanie?
- nie, la nie mogłem się powstrzymać, już od dawna chciałem to powiedzieć.
- pfff
- ejj nie pfyfaj mi tu
- bede pffyfać kiedy bede chciała- powiedziałam na co zrobił smutną minę
- bo się obrażę- tupnął nogą jak dziecko i się odwrócił „obrażony”
- oj będziesz miał karę- powiedziałam z powagą, co wiele mnie oczywiście kosztowało, w końcu ta sytuacja była bardzo zabawna.
- jak to, kara?
- no tak to, wiesz mogę ci załatwić specjalny trening łucznictwa z Chejronem, a także będziesz miał zakaz- i tu się zacięłam, bo hmmm ten temat nadal był dla mnie tematem tabu- no wiesz na co.
- ale przecież nie zrobisz mi tego, kotku?- spojrzał na mnie tą swoją miną zbitego psa
- och no dobrze tym razem nie, tym razem- powiedziałam i zagroziłam mu palcem.
-  też cię kocham- powiedział i dostałam buziaka w policzek.
***
Tam dara dam!!!!!!!!!!!!!!!!
Wróciłam ^^
Tęskniliście? Pewnie nie ;-; NIKT MNIE NIE KOCHA ;_;
Zaraz się rozpłacze po prostu ;-;
A tak na serio, to krótkie wiem, ale tak szczerze nie wiem co tu dopisać, pomóżcie proszę, dajcie jaki kol wiek pomysł na to, co dalej ma się dziać, bo nie chce robić time skipa, a nie mam żadnych pomysłów, znaczy się oprócz pomysłów na kolejne opowiadania, ale naprawdę przez ten oto kawałek się zacięłam ;-; .

Buziaki :*


sobota, 18 lipca 2015

Coś

a i mam parę pytań .lubicie konie? co uważacie a ttanspprtowanou ich no chyba wiecie gdzie, czy to tez dla was jest okrutne? Dlaczego ludzie je jedzą? Bez nich nic by nie było, ludzkość by nie przetrwała, z checia ppdyskutuje o tym w kpmach

Propozycja

ok, może nie powracam z nextem, niesyety moja wena wyparowała, a z resztą jadę na obóz i bede tam miała słaby dostęp do internetu, a z nextem musicie zaczekać, poniważ w.pewnym sensie zepsuł mi się komputer, chpciaz jest możliwość, że.będę.miala jakiegoś neta i mogłabym coś wstawic to powiedzcie, a naposze jakoegos one-shota tylko napiszcie o czym, może być wszysyko zdrada, krew, śmierć, wszystko

środa, 8 lipca 2015

Przepraszam

przepraszam, ale przyjechała do mnie koleżanka i nie mam czasu pisać, a niestety nie dokończyłam tamtego opowiadania, a nie mam na razie weny, więc jak wróci to ja też wrócę

Buziaki :*

Angel

piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 2/3

Perspektywa Annabeth

Trzydzieści minut wcześniej

-Chejronie widziałeś gdzieś Percy’ego
-Nie, a byłaś w jego domku?
- Tak byłam już wszędzie
- trzeba będzie ogłosić poszukiwania
***

- Poszukujemy Percy’ego Jacksona, musimy go znaleźć, a teraz rozdzielacie się domkami, za pół godzinny widzimy się przy lesie i zaczniemy tam szukać.-powiedział po czym wszyscy rozpierzchli się, po obozie

***

-Chejronie nic nie znaleźliśmy
Wtedy z lasu wyszła jedna z trzech nimf niosąca skorpiona, położyła go w kręgu zebrany obozowiczów, a potem poszła i wróciła z dwiema siostrami niosące ciało człowieka.
-O bogowie, Percy
-Pewnie został ukąszony prze tego skorpiona, Domek Apollina macie go wziąć do szpitala i utrzymywać przy życiu, Annabeth jeśli chcesz go ratować musisz wyjechać na misję, zgadzasz się?
-Przyjmuję, biorę ze sobą Grovera i Nica (Tak jest już Nico)
- Dobrze to chodźcie do wielkiego domu muszę wam wszystko wytłumaczyć.

***

- Annabeth ta misja polega na znalezieniu czegoś co zaginęło dawno temu, czy wiesz o czym mówię?
- Ja wiem chodzi o złote runo- powiedział Nico
-Tak
- Wiem też gdzie jest, na wyspie Polifema
- Pppppollifemmma- Satyr zaczął się jąkać
- Tak
- Najlepiej, by było żebyście wyruszali za 15 min.
- Dobrze, spotkajmy się na plaży

***

- Czytałam, że Polifem osiedlił się na morzu potworów- powiedziałam
- Bo tak jest, poprosiłem Clarisse, żeby poprosiła Ojca o statek i się zgodził
- czyli transport mamy.

***

- Jesteśmy na morzu potworów- uświadomiłam towarzyszom- Musimy przepłynąć między Scyllą a Charybdą
- Musimy?- zapytał Grover
-Możemy opłynąć Charybdę ale z Scyllą będzie gorzej.- odezwał się Nico
-Spróbujmy, a jak będziemy przepływać obok Scylli schowamy się pod pokład.
- Ok- odpowiedzieli zgodnie.
Mam nadzieje, że się uda, nie wielu ludzi przepływających po morzu potworów przeżyło
-Charybda zasysa morze co robimy?- zapytał mnie syn Hadesa
- Płyniemy w przeciwną stroną.
- prosto na Scyllę?
- Nie mamy innego wyjścia

***

- No jakoś się udało
- Ja zawsze mam rację, pogódź się z tym
- Ok. tym razem miałaś rację
- Dopływamy do wyspy Polifema, czekajcie, zatrzymajmy się teraz.
- Co się…
Wtedy przed nimi pojawił się iryfon, a w nim Chejron
- Annabeth jest źle z obozem, ktoś zatruł drzewo Thalii
- Jak to co się stało?
- Nie wiadomo wszyscy myślą, że to Luke zatruł drzewo
- a co z Percy’m?- zapytał syn pana podziemia
- Też nie najlepiej zdaniem Willa wytrzyma jeszcze dzień lub dwa, więc musicie się pospieszyć.
Nie mogę w to uwierzyć najpierw Percy, teraz Thalia.
- Annabeth posłuchaj jeżeli znajdziecie runo drzewo też będziemy mogli uzdrowić tylko nie wiem czy to nie jest ustawione tak, żeby uratować Thalię albo Percy’ego
- Chejronie nie mów tak, proszę, uda się nam.
- Dobrze, a teraz płyńcie, myślę, że jutro się zobaczymy.
- Musimy.

***

- Grover bierz runo i uciekaj, ja i Nico zajmiemy się cyklopem.
- Ok.
- Nico masz jakiś plan?
- No może, posłuchaj, ja przywołuje zombie , my uciekamy i odpływamy, Ok.?
- lepszego nie mamy.
Nico posłużył się wszystkimi siłami, żeby wezwać zombie, więc ledwo dobiegł na statek.
- Udddało się?
- Tak, a teraz jak najszybciej do obozu.

***

Tego samego dnia późnym wieczorem

- Chejronie
- och już jesteście
- Tak i myślałam nad tym, żeby najpierw uzdrowić drzewo. Percy na pewno nie chciałaby narażać życia innych.
- Dobrze to pośpieszmy się

***

Przed nimi rozbłysło złote światło uzdrawiające drzewo.
- a co się stanie jak zabierzemy runo?
- Nie wiadomo dlatego przynieśmy tu Percy’ego
- Dobry pomysł, a więc szybko, bo czuję, że ktoś traci siły życiowe.

***

- Szybciej Chejronie szybciej.
- Ann nie martw się to, że ktoś traci siły życiowe to nie znaczy, że akurat to musi byś Percy.
- Czemu on czemu to musiał być on.
- Nic mu nie będzie
- To po co mówiłeś, że ktoś umiera- powiedział z wyrzutem Grover
- Możesz być cicho- powiedziałam do satyra
- Nie on ma rację gdybym tego nie mówił…
- Nie obwiniaj się, przecież chcesz mu pomóc.

***

- Annabeth nie mamy dużo czasu
- Wiem......


***
To druga część, drugiego opowiadania ;)

Niestety na trzy dni wyjeżdżam i nie wiem czy będę miała wi-fi, a z resztą nawet jakby było, nie biorę ze sobą laptopa gdzie mam to wszystko napisane, wracam w niedziele, więc albo w niedzielę albo w poniedziałek wstawię kolejną część, a i jak będzie tam wi fi to mogę zdawać raporty, albo odpowiadać na ewentualne komy.

Buziaczki :* (sorry ner)

Angel (będę się tak podpisywać[jeszcze raz sorry ner])


środa, 1 lipca 2015

Rozdział 2/13

Ok nie mogę się powstrzymać, mimo, że ta opowieść jest dość krótka.


Kucyki co nie z tego świata pochodzą
Przybędą inny świat ocalić,
 za dnia ludźmi
a w nocy w inne istoty się przeistoczą
ich wróg z nie tego świata pojawi się tu
a można go pokonać tylko w dolinie cudu.

-nie najgorsza ta przepowiednia
- czekaj jest jeszcze jedna
Po wojnie w której
krew wielka się przelała
wystąpi książę śmierci
pogrążony w smutku i rozpaczy
 kolejna wojna zbliża się
a z nią mnóstwo śmierci także
gdy nie będzie już nadziei…..
- Dalej nie ma, przykro mi
- Ta druga jest już straszniejsza
- książę śmierci? Nico to chyba o tobie.
- ale martwi mnie czwarty wers, a to oznacza….
- Nico, ale jeszcze nic nie wiadomo. Nie wmawiaj sobie najgorszego, wiesz jak to jest z przepowiedniami
- a mnie ciekawi trzeci i czwarty wers – przerwała nam Twilight - oczywiście tej pierwszej
- no właśnie to może nam wyjaśnić, co tu się dzieje.
- No dobrze jak coś znajdziesz nas w pałacu, a my już pójdziemy, robi się późno.
Kiedy Nico wyszedł ja jeszcze chwilę zostałam.
- a Twilight, czy coś jest między  tobą a Flashem
- Nie…..- zarumieniła się
- Ehe, zarumieniłaś się.
- no dobra, podoba mi się, ale ja nie wiem czy on czuje do mnie to samo.
- mam wam….. no dobra bo Nico będzie się martwił
 Kiedy przechodziłam przez próg zaczęła mnie boleć głowa, po czym upadłam.
 Otworzyłam oczy i wyszłam na zewnątrz gdzie spodziewałam się wszystkich, lecz nikogo nie zauważyłam, nic nie myśląc poszłam przed siebie, w końcu dotarłam do jakieś polany, w chwilę zdałam sobie sprawę, że jest cała we krwi, a na środku polany leżała biała klacz z biało niebieską grzywą, była cała we krwi i chyba….. martwa.
Nagle się obudziłam, nadal byłam w zamku Twilight. Nade mną stał Nico i strażnicy, a także Twilight.
- Co….. co się stało?
- Zemdlałaś.
- Aha
Spróbowałam wstać lecz nie udało mi się. Natychmiastowo upadłam. Wtedy Nico wziął mnie na swój grzbiet i zabrał do pałacu, gdzie zaniósł do komnaty i położył na łóżko i ułożył się obok mnie, ostatkami sił odwróciłam się do niego plecami. Zasnęłam natychmiastowo, gdy się obudziłam chciałam zsunąć kołdrę skrzydłem, lecz nie mogłam...........

wtorek, 30 czerwca 2015

Rozdział 1/3

Od razu ostrzegam, nie jestem najlepsza w pisaniu przepowiedni :*

Cześć jestem Percy mam 13 lat, jeszcze do niedawna myślałem, że jestem normalnym dzieciakiem, który ma ADHD, dysleksję i wielkiego pecha, a jednak okazało się, że jestem normalny z boskim ojcem dosłownie. Jak na razie jestem nieokreślony, czyli nie znamy mojego boskiego rodzica. W tej chwili mieszkam w Obozie Herosów, albo jak kto woli Obozie Pół-Krwi. Jakiejś tydzień temu straciłem matkę i pokonałem Minotaura, został mi po nim róg i parę siniaków które już się prawie zagoiły. Chejron mój były nauczyciel łaciny w Yancy okazał się być centaurem, a mój najlepszy kumpel ma kopyta zamiast stóp, czyli jednym słowem jest satyrem-W połowie koza, w połowie człowiek. Mam jeszcze przyjaciela Luke’a, lider z domku Hermesa. Jest też Annabeth córka Ateny. Mieszkam w domku mojego przyjaciela, dopóki nie zostanę określony. Annabeth opowiadała mi jak wygląda uznanie swojego dziecka, po prostu pojawia się nad tobą znak danego Boga/Bogini. Każdy bóg ma domek, ale nie wszystkie są zamieszkane: domek Zeusa, Posejdona, Hadesa, Hery, Artemidy itp. Wielka trójka nie ma dzieci , ponieważ są zbyt potężne i złożyli przysięgę, że nie będą mieli dzieci.


Dziś bitwa o sztandar, jestem w drużynie niebieskich, którą przewodzi Annabeth, jestem sam na obronie, albo myślą, że jestem taki dobry albo jestem taki słaby aby iść na atak. Stoję nad strumykiem i nagle widzę Clarisse biegnącą w moją stronę z dwoma innymi chłopakami z domku Aresa. Większość osób ma jakiejś magiczne przedmioty lub specjalnie robione miecze, a ja mam tylko zardzewiały mieczyk.
-O Clarisse, nie uważasz, że to nie fair, trzech na jednego?
- Zetrę cię na proch śmieciu-powiedziała z chytrym uśmieszkiem
-No to co zabijacie mnie czy nie?
-Sam się oto prosisz.
Nie będę kłamał to była zacięta walka szczególnie wtedy jak złamałem magiczny oręż Clarisse, ale i tak po dwóch sekundach leżałem na łopatkach, lecz tym razem coś się stało w mojej głowie coś do mnie mówiło „Dotknij wody, woda da ci siłę”, O dziwo posłuchałem i stało się woda dala mi silę powaliłem wojowników Clarisse i wtedy wybiegła Annabeth niosąca sztandar, kiedy zebrał się cały obóz (przy strumyku) stała się następna niesamowita rzecz uznał mnie któryś z Bogów, ale nie widziałem znaku, co dziwne wszyscy mi się pokłonili, Annabeth podbiegła do mnie i mnie przytuliła co było jeszcze dziwniejsze, a najdziwniejsze było to, że Chejron miał bardzo poważny wyraz twarzy i chciał ze mną porozmawiać na osobności.
- Chejronie co się dzieje?
-Percy jak wiesz wielka trójka nie ma dzieci, bo..
-Bo są zbyt potężne Dokończyłem
-No tak, ale jest też przepowiednia, która mówi, że..
Nie dane było mu dokończyć, ponieważ wtrąciłem się z pytaniem.
- Chejronie czemu mi to mówisz
- Myślałem, że się domyślisz, jesteś synem…
- Posejdona.- zrozumiałem po chwili
- Tak, a więc idź do swojego domku
- A przepowiednia
- Czasami nie warto wiedzieć co się stanie później, Percy, kiedyś wrócimy do tej rozmowy. (Hehe zmyłka)

Pewnie uznacie, że powinienem naciskać, aby mi wyjawił ta przepowiednie, ale no cóż z nim nie da się rozmawiać jak uznał, że rozmowa została zakończona to jest zakończona. Jestem synem Posejdona, Wow, nie spodziewałem się, myślałem, że najwyżej Hermesa, ale no cóż jestem synem pana mórz. Pobiegłem do domku Hermesa, aby wziąć swoje rzeczy i przenieść je do domku nr3. Jak przechodziłem czułem, że wszyscy w pobliżu gapią się na mnie jakbym był jakimś widmem. Idąc do domku mojego ojca zrozumiałem, że będę mieszkał tam sam przy stoliku też będę sam, no cóż taki mój los.



-Oddaj mi moją własność.
- Ale ja jej nie mam przysięgam
Taki był koniec mojego snu, nie wiem skąd to wiem, ale ten któremu coś zabrano to był Zeus. Muszę jak najszybciej pójść do Chejrona.
***
Kiedy byłem pod drzwiami Wielkiego domu usłyszałem dwa głosy.
- To on na pewno on, w końcu jest synem jednego z wielkiej trójki
- Annabeth ja wiem, że chcesz iść na misję, ale to jego wybór kto z nim pójdzie. OK.
- Ok.
- No to teraz idź po niego
I wtedy wszedłem do pokoju.
- Hej Annabeth, witaj Chejronie, mam dwa pytania, Ok.?
- Ok.
- O co chodzi, jaka misja?
-To później, a drugie pytanie?
- Co zostało skradzione Zeusowi?
- Zeusowi został skradziony Piorun Piorunów, ale skąd ty to wiesz?
- Przyśniło mi się, a co?
- To bardzo źle, że miewasz takie sny, który to już raz?
- Pierwszy, a będzie więcej?
- Tak jeżeli już śni się coś konkretnego będzie się śniło prawie zawsze, a teraz zmykajcie na  śniadanie
***
- Eheeem, Eheem…..    chciałbym ogłosić, że ktoś wyruszy na misję.
Stolik Aresa zaczął wiwatować myśląc, że to osoba z ich domku pójdzie na misję
- Powracając, niech wstaną osoby, które myślą, iż mogłem ich wytyczyć.
Mimo chwiejnych no wstałem, oczywiście wszyscy zaczęli się śmiać, że to ja mogę pójść na misję, ale ja byłem tego pewny. Wywołał dwie osoby na środek Sali, mnie i Clarisse
-Jak myślicie, który z tych Herosów wyruszy poza granice obozu
Spodziewałem się tego, po zadanym pytaniu tłum zaczął krzyczeć Percy, chwila co?
- Dobrze a teraz idź na samą górę wielkiego domu po przepowiednie.
***
Wszedłem na górę, było tam ponuro, na samym końcu siedziała mumia , według wskazówek Chejrona to ona jest wyrocznią, i nagle się odezwała

„Na zachód idź ku bogu który się odwrócił
Odnajdziesz co skradziono i należnie zwrócisz
Zdrady doświadczysz tego co cię druhem woła
Tego co pragniesz nie da się już uratować,
            chyba, że uciekniesz i pokonasz wielką wojnę "    
    
Kiedy się otrząsnąłem pobiegłem do Chejrona i powtórzyłem mu to co powiedziała wyrocznia
-Percy jak wiesz możesz zabrać ze sobą dwie osoby
- to bardzo proste, Annabeth i Grover.
- No to dobrze idź im powiedzieć.


Opowiem w skrócie co się działo, wyruszyliśmy autobusem gdzie zaatakowały nas Erynie, później była meduza, w końcu udało się nam wsiąść do pociągu w trasie, Annabeth cały czas gadała o jakimś Łuku i , że bardzo chce go zobaczyć, to, więc się zgodziliśmy, tyle, że tam była Chimera, ciekawie co? Później spotkaliśmy Sramesa, który kazał nam się ośmieszyć, przed całym Olimpem (Annabeth mówi, że on ma na imię Ares, ale mnie to mało obchodzi), ten nam załatwił podróż ze zwierzętami, biedaczki, wypuściliśmy je, co tam, że w tym był Lew, nie moja wina, że ludzie tak źle je traktowali.
***
Staliśmy przed wejściem studia nagraniowego, Charon zgodził się nas przewieźć, dopiero wtedy kiedy wspomniałem o podwyżce. Po drodze natknęliśmy się na Cerbera, ale na szczęście Annabeth go uspokoiła.
-Hadesie oddaj mi Piorun
-Nie Jackson to ty mi oddaj piorun
-Ale ja go nie mam zrozum to
-to pewnie masz mój Hełm
-Jaki Hełm
-Hełm Hadesa, Hełm Mroku
-Obiecuję, że znajdę twój Hełm wuju i ci go oddam, a w zamian ty oddasz mi matkę.
- Masz ciekawe warunki, a teraz ciekawi mnie, jak się stąd wydostaniecie
- O tak - wtedy rozdeptaliśmy perły, które wcześniej dostałem ojca
Po chwili pojawiliśmy się na molo w Santa Monica, a tam spotkaliśmy Aresa
- Aresie czego od nas chcesz, może chcesz nas znowu upokorzyć co?
- Percy spokojnie to jest bóg- próbowała uspokoić mnie Annabeth
- Och spokojnie ja tylko chcę wam wszystko wytłumaczyć
- Gadaj
- To ja mam Hełm Mroku i to ja mam Piorun Piorunów
- Przecież Bogowie nie mogą zabierać sobie symboli potęgi- powiedziała An
- Oszukałeś nas, miałem piorun w plecaku który dałeś mi w Denver
- Och Percy nie miałeś go cały czas pojawił ci się w plecaku dopiero wtedy kiedy byłeś w podziemiu, bo tam miałeś zostać, a hełm? Hełm pozwoliłem go sobie przywłaszczyć, a teraz nie pozwolę, abyś zaniósł piorun na Olimp.
- Zróbmy tak jak cię pokonam oddajesz mi Hełm, a jak nie, zabijesz mnie
- Zgadzam się na te warunki
- Percy to Bóg wojny nie pokonasz go- ostrzegła mnie
-Muszę , chociaż jak go pokonam będę miał przechlapane u Clarisse i jej rodzeństwa
Natarliśmy na siebie,kiedy myślałem, że już po mnie przypomniało mi się, „Woda, muszę wejść do wody”
- Serio myślisz, że jak wejdziesz do wody uratuje cię twoja moc, nie sądzę.
I wtedy Ares upadł zanurzając się pod taflą wody, nie wiem co robić-pomyślałem, może ma coś takiego jak pięta Achillesa, nacierałem na niego jak nigdy dotąd,dźgnąłem go w piętę poleciała z niej złota krew."Zginiesz półbogu twój czas się kończy" powiedział i w jednej chwili zniknął.
- Percy co robimy?
- nie wiem
Wtedy z nieba zleciała erynia
- Widziałam wszystko młody herosie
- Proszę oddaj to mojemu wujowi i dopilnuj, aby dotrzymał obietnicy
- Dobrze.
***
- Zeusie przyniosłem ci coś czego szukasz
- Oddaj to złodzieju
- Ja nie jestem złodziejem
- Jak nie ty, to kto?
- Nie wiem, ale jak się dowiem na pewno cię poinformuje
- Możesz wracać do swoich przyjaciół Perseuszu Jacksonie
Gdy wyszedłem z Sali Spotkań czy jak tam to nazywają podeszła do mnie Annabeth
- Percy!
- Chodź musimy wracać do obozu
- Masz rację
***
Gdy wróciliśmy do obozu wszyscy poklepywali mnie z uznaniem, wszyscy prócz domku Aresa, którzy spoglądali na mnie z pogardą.
Nie wiedziałem co robić, a jedynie wpadłem na pomysł, żeby pójść na arenę. W sumie nie mam nic do roboty, mogę iść
- Hej Luke
- Cześć Percy, właśnie chciałem iść do Lasu idziesz ze mną?
- Ok.
- To chodź.
Po godzinie drogi zatrzymaliśmy się przy klifie i nagle przed Lukiem otworzyła się dziura z której wyszedł pół metrowy skorpion.
- ee Luke
- On nic mi nie zrobi, ale gorzej z tobą
- Dlaczego nie rozumiem?
- To ja ukradłem piorun i hełm
- Ale po co?
- Żeby mogło się obudzić coś co jest na dnie Tartaru
- Kronos
- Dokładnie szkoda tylko, ze nie zdążysz tego nikomu powiedzieć-i wtedy wskoczył do dziury
Wtedy też skorpion ukąsił mnie raz w nogę i drugi raz w rękę, a ja w tym samym czasie zabiłem go lecz ten pozostał w stałej postaci. Musiałem wziąć go ze sobą, idąc do obozu cały czas słabłem
- Pomocy!!
Z drzew wyszły trzy nimfy
- Możecie zabrać mnie do obozu, tego skorpiona też
Spojrzały na potwora z niesmakiem, ale kiwnęły głową na znak, że się zgadzają


Rozdział 1/13

No to dobra najpierw, lecimy z kucykami ;), a i musiałam wstawić to co było na przedstawienie :*

Jestem Sirra Jackson , bardzo lubię konie, w końcu jestem córką Posejdona. W związku z tym oglądam razem z Nico i moim bratem, no dobra z większością obozu My Little Pony, nie wiem jak oni to mogą lubić, ale naprawdę im się podoba, w końcu zasnęłam. Obudziłam się dziwnie, się czując, dopiero po chwili zauważyłam, że mam kopyta, szybko podbiegłam do lustra, byłam kucykiem, takim jak z MLP. O bogowie, jak ja wyglądam. Jestem pięknym czarnym kucykiem z niebiesko-czarną grzywą, a no i jeszcze byłam alicornem. Nico też był czarnym alicornem, z czarną grzywą. Jesteśmy trochę wyżsi od księżniczki Cadence, a grzywy mamy jak księżniczka Celestia. No tak znaczek, ja miałam Trójząb, a on Czaszkę.
- Em Nico.
- Co kotek?
- Wiesz, jesteśmy kucykami.
- Co?!
- Normalnie, jesteśmy kucykami
- Ale jak to się stało?
- Nie wiem, ale ja chyba jestem księżniczką, a ty księciem.
- To chyba dobrze.
- No dobra chodź musimy się rozejrzeć.
Od razu po wyjściu z komnaty, zobaczyłam Większość obozowiczów.
- Sirra co tu się dzieje?
- Nie wiem, ale za to widzę, że domki Aresa i Ateny, są strażnikami.
- No dobrze, ale czyimi- odezwała się Clarisse
- Och człowieku przypatrz się dobrze.
- Ty jesteś………… alicornem.
- Dokładnie, czyli jestem, chyba księżniczką, ale nie że się wywyższam, ale macie się do mnie normalnie zwracać, ok.?
- Ok.
- No dobra ja i Nico wybierzemy sobie czterech strażników.
- Po krótkiej naradzie, postanowiliśmy wziąć Clarisse, Annabeth, Percy’ego i Leona.
- A tak w ogóle widział ktoś mojego brata?
- Pewnie jest w swojej komnacie.
- Ok. To chodźmy, a ,niech reszta strażników ustawi się na stanowiskach, a inni zwiedzcie zamek.
Naprzeciwko znajdywała się komnata mojego brata.
- Percy!
- Czy ja jestem kucykiem?
- Tak  braciszku.
- No dobra, to po co mnie budzisz?
- Bo jesteś jednym z naszych strażników.
- Naszych?
- Ach…….. Percy nie….. chciałam ci wcześniej ……….mówić, ale mam chłopaka.
- Od jak dawna?
- Od……. roku.
- Co?!
- No dobra ubieraj zbroję i idziemy, Annabeth na ciebie czeka.
Po paru minutach, w końcu wyszedł mój brat, pegaz.
- No ile można na ciebie czekać.
- Chwilę, dlaczego jesteś alicornem?
- Nie wiem, ale ja się cieszę.
- No i ja też.
- No to już jest nie fair.
- Uspokój się i chodźmy
Oczywiście szłam jak na księżniczkę przystało, czyli rozwarte skrzydła, ale to tylko na początku. Jak wyszliśmy od razu je złożyłam.
- Jesteśmy obok… Ponyville.
- To znaczy, że jest tu Twilight.
- Pewnie znajdziemy ją w jej zamku.
- Ona ma zamek? Przyznaj się obejrzałaś czwarty sezon.
- Nie wcale, że nie
- Sirra…
- No dobra, po prostu byłam ciekawa.
- No już przestańcie się kłócić.- przerwała naszą rozmowę Clarisse
Gdy przechodziliśmy obok innych kucyków, albo się kłaniały, pewnie dlatego, że jesteśmy Alicornami i mamy przy sobie straż, albo uciekały, myślę, że to przez Nica, ten znaczek trochę straszy, a zresztą można powiedzieć, że Clarisse przyprawiała o dreszcze, miała krwisto czerwoną grzywę i czarne ciało. W końcu dotarliśmy do Zamku.
- Stać! Kto idzie?
- Jestem Sirra.
- Księżniczka?
- Tak, muszę porozmawiać z księżniczką Twilight.
- Dobrze, zaraz ją zawołam.
- Czekamy.
- Czy ty wiesz co robisz?
- Tak, musimy wszystko jej wytłumaczyć.
- ale co chcesz jej tłumaczyć?
- No przede wszystkim, żeby się nie martwiła wielkim zamkiem, tuż obok Ponyville.
- I coś jeszcze?
- Nie wiem sam coś wymyśl
- Tak?- podeszła do nas Twilight.
Zapytała nawet nie racząc na nas spojrzeć, szturchnęłam Nicka i rozłożyłam swoje skrzydła.
- Hmm
Tym razem spojrzała na nas i rozdziawiła usta.
- W czym mogę pomóc?
- Och nie martw się chcemy tylko porozmawiać.
- Tak jasne
 Zaprosiła nas do środka i zaprowadziła do jakieś Sali.
- Emm, księżniczko Twilight, przede wszystkim chcemy się przedstawić, jestem Sirra.
- a ja jestem Nico.
- Twój znaczek jest trochę straszny, dlaczego taki masz?
- To długa historia, którą oczywiście opowiemy.
- No więc tak…………………….
Po opowiedzeniu jej wszystkiego, przez parę minut nie wiedziała co powiedzieć, aż w końcu się odezwała.
- No dobrze, czyli normalnie jesteście ludźmi i jesteście dziećmi bogów?
- Tak
- I ty tam nie jesteś księżniczką?
- No zależy dla kogo, dla mojego chłopaka jestem.
- Aha, ale czekaj mówiłaś coś o jakimś serialu.
- No tak, ty i twoje przyjaciółki jesteście głównymi bohaterkami.
- Fajnie, a czy jest coś jak przechodzę, przez te lustro, i szukam korony?
- Tak z tego nawet jest film.
- ok., ale co wy tu robicie?
- nie wiemy, dlatego przyszliśmy do ciebie.
- Czekaj, była chyba jakaś przepowiednia.
- Nie no błagam przepowiednia?

- Tak, zaraz pójdę jej poszukać- po chwili przyszła i zaczęła czytać:.......

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Wybrane

Czyli jest postanowione, kontynuuje numery 3 i 13 (co za zbieg okoliczność, moje dwa ulubione numery XD) Oczywiście, jeżeli blog zejdzie lub moja wena się do tego skończy to na wszelki wypadek możecie napisać jaki wtedy mam zacząć tekst :*

piątek, 26 czerwca 2015

Wybór cz.2

Dalsza część moich opowiadań

8. Wolfblood (jest taki serial)

Biegłam przez las, jak najszybciej z resztą jak zwykle, biegłam do więzienia…… dla nastolatków, potocznie nazywanym szkołą. Gdy w końcu dotarłam zalała mnie fala zapachów, ale też cztery nowe, dwoje dorosłych i dwa szczeniaki. Wilkokrwiści. Zaczęłam iść za zapachem, lecz nikogo nie znalazłam. Dotarłam do klasy równo z dzwonkiem.
- Dzień dobry- przywitał nas wychowawca i podszedł do drzwi, wpuścił przez nie te dwa kundle.
- Chciałbym wam przedstawić Rhydian’a i Maddy, nie jesteście przypadkiem z Walii?
- Nie proszę pana
No dobrze, usiądźcie tam- wskazał na moją ławkę, gdzie zawsze siedzę na środku, oni podeszli i usiedli na miejscach obok mnie.
- Co wy tu robicie, to terytorium należy do mnie i moich rodziców- warknęłam tak, żeby tylko oni usłyszeli.
- O czym ty mówisz, jesteś jakaś stuknięta?- zaczęła ta dziewczyna.
- Nie kłam wyczuję wilka na kilometr, a nawet więcej.
- My naprawdę nie wiemy o czym ty mówisz- tym razem odezwał się chłopak.
- zobaczymy- powiedziałam pewnie po czym zadzwonił dzwonek.
Kiedy wyszli ci nowi, od razu napadł na nich Jimi
- Co tam walusy?.......

9. "Krew 10"

Powstanie dziecię
Co z krwi
Dziesięciu bogów
Się zrodzi
Córa Wody
To głównie będzie
Lecz potężniejsza
Od całej trójcy najważniejszej
Kolejny wróg
Pod Olimpem czeka
Potężniejszy od wszystkich
Tylko ona może
 Uratować świat
Z pomocą
Jej przybędzie
Heros z drugiego
Planu, którego pokocha
 nad swoje życie.


10. "Inna"

Cześć mam na imię Sirra Brithe, przyjaciół, nie mam, z resztą nie dziwię im się, chociaż ostatnio uczepił się mnie taki chłopak, dziwnie chodzi jak już o nim mówimy, a zresztą ostatnio widziałam jak je puszkę, łeee, jak można zjeść puszkę? No dobra, wracając do mnie, mam czarne, falowane włosy, złote oczy, troszkę ciemniejszą karnację, ubieram się na czarno, w ogóle mój ulubiony kolor to czarny, ale też lubię żółty, mam 14 lat.
- Ej zaczekaj, Sirra, czekaj
- Czego ode mnie chcesz, Al.- odwarknęłam, z resztą jak zwykle.
- Oj no muszę ci coś powiedzieć
- Nie mam teraz czasu.
Ach no tak, jeszcze kocham zwierzęta, a szczególnie konie, sama mam jednego, to kara klacz o takich samych oczach co ja, ma na imię Nyks, ogółem bardzo lubię grecką mitologię, a z resztą muszę dzisiaj do niej podjechać, a najgorsze jest to, że on (czyt. Al.) tam pracuje. 

***
Po lekcjach, wybiegłam ze szkoły prosto do domu.
- cześć mamo.
- Cześć, nie miałaś dzisiaj jechać do Nyks?
- miałam, dlatego idę się przebrać i możemy jechać.
- No dobrze- uśmiechnęła się do mnie i kontynuowała to co robiła zanim przyszłam.
Założyłam czarne krótki buty i bryczesy, a do tego żółtą bluzkę, do ręki wzięłam toczek i rękawiczki.
- Gotowa!
- No to chodź, no szybciej.
Wybiegłam jeszcze przed nią i wsiadłam do czarnego auta.
Po dość krótkiej jeździe, dotarłyśmy do celu, gdy wysiadłam zobaczyłam moją klacz na pastwisku, po chwili ona też mnie zauważyła, po czym przeskoczyła przez ogrodzenie i popędziła w moją stronę.
- Hej mała- zaczęłam głaskać ją po pysku, a w tym czasie przybiegł ten chłopak z żółto-czarnym kantarem mojej klaczy.
- Hej- przywitał się, a ja wysłałam mu tylko blady uśmiech.
- Daj ja się nią zajmę, w końcu po to tu przyjechałam
- No to ja sobie pójdę….
- a mógłbyś zabrać konie z łąki?
- Tak, już się robi
Gdy biegł przez chwilę wydawało mi się, że zobaczyłam kopyto, ale to pewnie przewidzenie ja w tym czasie założyłam klaczy kantar i przywiązałam na zewnątrz jej boksu, po czym poszłam po jej siodło, czaprak, ogłowie i szczotki.
Po paru minutach klacz była gotowa do jazdy.
- To co mała przejażdżka i wracam do domu.
Klacz zarżała z zadowoleniem, lecz z nutką smutku. Nagle zobaczyłam moją mamę gadającą z tym gościem. Wsiadłam na Nyks i podjechałam do nich.
- Czego chcesz od mojej mamy- spojrzałam na nią, widziałam w jej oczach strach.
- Nic kochanie, ten miły chłopak………
- Mamo co się stało?
- Ehhh, powiem ci od razu prawdę, jesteś półbogiem.
- co? Jestem czym? Jakim półbogiem?
- masz ojca boga, wiesz mitologia i te inne sprawy- odezwał się Al.
- Boga? Przecież to niemożliwe. Mamo o co chodzi.
- Przecież ci powiedziałam, a teraz musisz jechać do obozu herosów.
- Obozu Herosów, ale mamo, co z tobą?
- ja zostanę, ale musisz jeszcze wrócić do domu muszę ci coś dać, a ty Nyks nie ukrywaj się już, Sirra zdejmij jej siodło.
- Dlaczego?
- Zobaczysz
Zdjęłam jej siodło i zobaczyłam……….. 

11. "Nowa"

Szłam do nowej szkoły, nie dawno przeprowadziłam się tu, bo moja mama zobaczyła, że strasznie mi go brak, więc znajduję się tutaj, z tego co mi mówiła chodzę z nim do klasy, on jeszcze nie wie, że tu mieszkam, do tej klasy chodzi jeszcze Lena, nie poznałam jej osobiście, ale czytałam jej bloga, którego prowadzi razem z trójką przyjaciół, ma ona też konia, zresztą tak jak jej przyjaciele,  nazywa się Mistral to Angloarab. Ja też mam konia, także Angloarab, wabi się Nyks. W końcu doszłam do tego więzienia dla nastolatków, ach zapomniałam wam powiedzieć mam 16 lat. Gdy tylko weszłam na korytarz wszystkie oczy zwróciły się na mnie, no oprócz jednej osoby, od razu poznałam te czarne włosy. Podeszłam do niego od tyłu i najpierw zajrzałam mu przez ramię, miał tam coś w co patrzył i jakąś kartkę na której było napisane „Kocham cię”, ale nie byłam w stanie zobaczyć zdjęcia.
- cześć Nico- on zaskoczony, aż podskoczył, odwrócił się do mnie i przytulił.
- Co ty tu robisz?
- Mieszkam, chodzę do szkoły, mam ci dalej wymieniać?
- nie, cieszę się, że cię widzę- uśmiechnął się na co ja go odwzajemniłam
- siedzisz z kimś w ławce?
- nie, no eee można powiedzieć, że wszystkich od siebie odtrącam
- dlaczego?
- no byłem załamany, smutny i do tego wszystkiego zły.
- załamany i smutny rozumiem, musiałeś wszystko zostawić, ale dlaczego zły?
- no wiesz wracam do domu i widzę jak jacyś faceci pakują Hadesa do przyczepy, od razu pobiegłem do ojca, żeby mi wszystko wyjaśnił, a ten, że się wyprowadzamy i, że jedziemy za 15 min.
- rozumiem, ale mam nadzieję, że za jakiś tydzień pojedziemy na przejażdżkę, albo nie pojedziemy we dwoje na Hadesie, co o tym myślisz?
- a właśnie co u Nyks?
- dobrze, ale zgadzasz się na tą przejażdżkę?
- wstępnie tak, ale zobaczymy później.
Wtedy zadzwonił dzwonek, na wszystkich lekcjach siedziałam jak na szpilkach, nauczyciele wiedzieli, że rodzice mogą zadzwonić do mnie, więc, nie będą mieli pretensji. Na piątej lekcji zadzwonił do mnie tata.
- czyj to telefon?
- to mój panie profesorze, ja muszę to odebrać.
- ach to twoi rodzice ostrzegali?
- tak
- no dobrze to idź na zaplecze.
Wbiegłam jak najszybciej do pomieszczenia i odebrałam
- Halo?- powiedziałam najczęstsze słowo pierwsze padające do słuchawki
- Córeczko tu tata, nie mam dobrych wieści.
- co się stało?
 -przed chwilą byli tu jacyś ludzie, przedstawiali się jako jacyś robotnicy, ja nic nie podejrzewając zaprowadziłem ich tam gdzie chcieli, czyli do stajni, po czym wróciłem do domu, a chwilę później zauważyłem jak odjeżdżają......

12. "Konie/Smoki"

Czkawka
Hej jestem Czkawka, mam piętnaście lat. Mieszkam na wsi Berk, mój Ojciec jest Sołtysem. Razem z paczką do której wchodzą, Sączysmark, Śledzik, bliźniaki Mieczyk i Szpadka, no i Astrid, chodzimy do jednej klasy, dzisiaj ma dojść jakaś dziewczyna.
- Ej jedziemy dzisiaj na przejażdżkę?
- Czemu nie. Wichurze przyda się trochę ruchu.
- No sztusia pewno za mną tęskni.
- To spotykamy się tam gdzie zawsze?
- Tak.

Sirra
Mam na imię Sirra, przeprowadziłam się z Warszawy na wieś. Kocham zwierzęta. Mam, też ich trochę, dwa psy Kubusia i Bellę, dwa koty Safari i Felis, no i moją Shadow.
Dzisiaj idę do nowej szkoły. Obok której jest stajnia, a mój dom obok stajni. Mam nadzieję, że będą mili.
Pierwsze wrażenie, nawet, nawet, weszłam do środka nikogo nie było, więc albo przyszłam za wcześnie, albo się spóźniłam. Spojrzałam na zegarek, 7:35, a zajęcia mam o ósmej. Postanowiłam pójść do czytelni. Zawsze mam ze sobą książkę, aktualnie czytam Dom Hadesa. Z lektury wyrwał mnie dziewczęcy głos.
- Hej, jestem Dorota.
- Sirra.
- Piękne imię, jesteś nowa?
- Tak, Wczoraj przyjechałam.
- Och, a do której chodzisz klasy?
-3c
- chodzimy do jednej klasy.
- Fajnie, to co idziemy na lekcję?
- Tak, a usiądziesz ze mną?
- Z nikim nie siedzisz?
- No nie.
Rozglądałam się po szkole, aż w końcu doszłyśmy do klasy.
- No tu jest nasza pierwsza lekcja. Matematyka.
- Kim oni są?- wskazałam na grupę siedzącą dalej od nas.
- No Ten najwyższy to Czkawka, obok niego Astrid, dalej Szpadka i Mieczyk, następnie Śledzik i Sączysmark.
- Nie sądzę, żeby mieli przyjazne nastawienie.
- No i masz rację.
- do której chodzą klasy?
- 3c.
- Nie no błagam.
Lekcje minęły szybko, bardzo szybko, po szkole jestem umówiona z Serenem w stajni. Postanowiłam nie stawać na drodze tej bandzie.
- A ty gdzie?
- Ja?
- A widzisz tu kogo innego?
- Eee Nie?
- No właśnie.
- Skąd cię przywiało, Co?
- Z..z Warszawy.
- heh Warszawianka, Tak? No i co my z nią zrobimy?
- Nie no popatrzcie na nią, nie wytrzyma tu tygodnia.
Zaczęłam się cofać w stronę wyjścia.
- Och, a gdzie ty się wybierasz, Co?
- A co cię to.
- Ej a popatrzcie na jej włosy, takie błyszczące i w ogóle, uważaj, bo je zniszczysz.
- Co jest boisz się pobrudzić.
- O paznokietki pewnie się boi.
- Wyglądasz jak strach na wróble.
Wtedy wybiegłam z płaczem do domu, żeby zostawić plecak i szybko pobiegłam do stajni.
- Sirra co ci jest?
Podbiegłam do mojej osiodłanej już klaczy i wyjechałam galopem do lasu.
- Sirra!!

Czkawka
- Kim jesteś?...........


13.  "Kucyki" Ostatnie, trochę takie nie ten tego, wpadłam na ten pomysł dzięki jednej osobie.

Jestem Sirra Jackson , bardzo lubię konie, w końcu jestem córką Posejdona. W związku z tym oglądam razem z Nico i moim bratem, no dobra z większością obozu My Little Pony, nie wiem jak oni to mogą lubić, ale naprawdę im się podoba, w końcu zasnęłam. Obudziłam się dziwnie, się czując, dopiero po chwili zauważyłam, że mam kopyta, szybko podbiegłam do lustra, byłam kucykiem, takim jak z MLP. O bogowie, jak ja wyglądam. Jestem pięknym czarnym kucykiem z niebiesko-czarną grzywą, a no i jeszcze byłam alicornem. Nico też był czarnym alicornem, z czarną grzywą. Wzrostem wyglądamy jak księżniczka Cadence, a grzywy mamy jak księżniczka Celestia. No tak znaczek, ja miałam Trójząb, a on Czaszkę.
- Em Nico.
- Co kotek?
- Wiesz, jesteśmy kucykami.
- Co?!
- Normalnie, jesteśmy kucykami
- Ale jak to się stało?
- Nie wiem, ale ja chyba jestem księżniczką, a ty księciem.
- To chyba dobrze.
- No dobra chodź musimy się rozejrzeć.
Od razu po wyjściu z komnaty, zobaczyłam Większość obozowiczów.
- Sirra co tu się dzieje?
- Nie wiem, ale za to widzę, że domki Aresa i Ateny, są strażnikami.
- No dobrze, ale czyimi- odezwała się Clarisse
- Och człowieku przypatrz się dobrze.
- Ty jesteś………… alicornem.
- Dokładnie, czyli jestem, chyba księżniczką, ale nie że się wywyższam, ale macie się do mnie normalnie zwracać, ok.?
- Ok.
- No dobra ja i Nico wybierzemy sobie czterech strażników.
- Po krótkiej naradzie, postanowiliśmy wziąć Clarisse, Annabeth, Percy’ego i Leona.
- A tak w ogóle widział ktoś mojego brata?
- Pewnie jest w swojej komnacie.
- Ok. To chodźmy, a ,niech reszta strażników ustawi się na stanowiskach, a inni zwiedzcie zamek.
Naprzeciwko znajdywała się komnata mojego brata.
- Percy!
- Czy ja jestem kucykiem?
- Tak  braciszku.
- No dobra, to po co mnie budzisz?
- Bo jesteś jednym z naszych strażników.
- Naszych?
- Ach…….. Percy nie….. chciałam ci wcześniej ……….mówić, ale mam chłopaka.
- Od jak dawna?
- Od……. roku.
- Co?!
- No dobra ubieraj zbroję i idziemy, Annabeth na ciebie czeka.
Po paru minutach, w końcu wyszedł mój brat, pegaz.
- No ile można na ciebie czekać.
- Chwilę, dlaczego jesteś alicornem?
- Nie wiem, ale ja się cieszę.
- No i ja też.
- No to już jest nie fair.
- Uspokój się i chodźmy
Oczywiście szłam jak na księżniczkę przystało, czyli rozwarte skrzydła, ale to tylko na początku. Jak wyszliśmy od razu je złożyłam.
- Jesteśmy obok… Ponyville.
- To znaczy, że jest tu Twilight.
- Pewnie znajdziemy ją w jej zamku.
- Ona ma zamek? Przyznaj się obejrzałaś czwarty sezon.
- Nie wcale, że nie
- Sirra…
- No dobra, po prostu byłam ciekawa.
- No już przestańcie się kłócić.- przerwała naszą rozmowę Clarisse
Gdy przechodziliśmy obok innych kucyków, albo się kłaniały, pewnie dlatego, że jesteśmy Alicornami i mamy przy sobie straż, albo uciekały, myślę, że to przez Nica, ten znaczek trochę straszy, a zresztą można powiedzieć, że Clarisse przyprawiała o dreszcze, miała krwisto czerwoną grzywę i czarne ciało. W końcu dotarliśmy do Zamku..........

14. Jeszcze jedno, "Merlin" (Też jest taki serial, "Przygody Merlina")

- Merlin!- zawołałam kiedy go zobaczyłam.
- Kim jesteś?
- Nie…… nie poznajesz mnie?- zapytałam z nieukrywanym smutkiem
- Nie, a powinienem?
- Nieważne- powiedziałam odchodząc
Natychmiast pobiegłam do Gajusza
- Sirra? Co ty tu robisz? Nie powinno cię tu być.
- Gajuszu, on mnie nie pamięta.
- Prawdopodobnie ktoś mu wykasował pamięć
- albo nie ktoś tylko coś- powiedziałam o siebie, lecz gajusz i tak to usłyszał
-możliwe.
- Gajuszu mogłabym tu zamieszkać?
- No tak, ale gdzie?
- może w pokoju Merlina?
- No myślę, że dwa łóżka się tam zmieszczą, ale tylko dopóki on nie wie kim jesteś
- a to dlaczego?
- Bo nie wiadomo co będziecie tam robić później.
- Nie wiem o co ci chodzi- zapytałam z ironią

Po czym udałam się do pokoju. Pod wieczór wrócił Merlin, więc wyszłam z pokoju na kolację.......


wtorek, 23 czerwca 2015

Wybór

No dobrze mimo iż nikt nic nie napisał, wstawię po kawałku każdego. ;)

1. "Córka Hadesa"

 Hej mam na imię Sirra, mam 16 lat. Mieszkam razem z matką w Nowym Yorku. Mój przyjaciel Leo Valdez (starszy ode mnie o rok, ale mimo to chodzimy do jednej klasy) ma fantastyczne poczucie humoru i jest (moim zdaniem) niesamowicie przystojny. Teraz skończyliśmy lekcje.
 - Ej Sirra nie miałabyś ochoty wyjść na spacer?
- Miałabym. O której?
- Może być piąta?
 - Mhmm- Szybko pobiegłam do domu, żeby się przebrać, przecież nie pójdę w mundurku szkolnym, wbiegłam do mieszkania jak torpeda, przebrałam się i spojrzałam na zegar.
 - O matko za minutę piąta.- wzięłam potrzebne mi rzeczy, usłyszałam dzwonek. -
 Już idę!- podeszłam i otworzyłam.
- Hej.
- Cześć.
- To co, idziemy?
- Tak, tak.
Dwie ulice dalej jest park, do którego poszliśmy.
- Lubisz mnie?- zapytał po chwili
- Tak, po co pytasz przecież jesteśmy przyjaciółmi.
- Przyjaciółmi, tak przyjaciółmi.
 - Hmmm?
- Co? Przepraszam ja tylko…..- zamknęłam mu usta pocałunkiem.
- Przepraszam- uciekłam. Po co ja to zrobiłam? No po co? Teraz nie mam przyjaciela, ohh matka znowu mi zrobi mi awanturę i jeszcze wpadnie w furię, bo się spóźniłam. Nie boję się niczego oprócz, jej.
- Gdzieś ty była!!!
- W parku.
- Idź do salonu tam pogadamy Ta jasne, ta „rozmowa” przeobraziła się w coś takiego jak „ Matka ciacha nożem swoją córkę” (chociaż tak naprawdę nie jestem jej córką, po prostu ktoś mnie zabił tak gdzieś dziesięć lat przed II wojną światową, a później ktoś mnie wskrzesił). Teraz siedzę na dachu zawszę tu przychodzę po takiej kłótni. Jeszcze nie powiedziałam Leonowi jakie mam piekło w domu, nie chcę go nie potrzebnie zamartwiać. Rany które mi robiła udawało mi się jakoś zasłonić, ale teraz mam rozcięcia i siniaki na całym ciele, najgorzej mi urządziła plecy i policzek, takie trudno zatuszować, ale nie mogę mu tego pokazać.....

 Wiem dupy nie urywa, ale...... może przejdziemy do następnego tekstu?

 2. "Dziewczyna chłopca śmierci"

 Cześć mam na imię Sirra, jestem siedemnastoletnią dziewczyną z ADHD i dysleksją. Mam najlepszego o rok ode mnie starszego przyjaciela, który jest uderzająco podobny do bohatera książki, którą nie dawno czytałam, zaczęło się to od pierwszej części przygód Percy’ego Jacksona, a później stało się tak, że przeczytałam wszystkie części, od Złodzieja Pioruna do Krwi Olimpu. Co śmieszne ten przyjaciel nazywa się Percy Jackson. No to tyle o mnie, teraz razem z Percy’m idziemy do mnie, lecz on nagle stanął jak wryty.
- co się dzieje?
- Eee nic. - Przecież widzę, że kłamiesz.
- No dobra, po prostu przewidziało mi się coś -
 Ok. to co idziemy dalej?
- Jasne.- Wtedy zza budynku wyskoczyła chimera.
- Uciekaj!
- A ty? -Pobiegłam jak najszybciej w stronę mojego domu, lecz zatrzymałam się nie daleko mieszkanie i czekałam.
- Sirra!
- Percy, co się stało?
 - No dobra, pamiętasz jak mówiłaś mi, że jestem podobny do tego bohatera książki, więc ja jestem tym Percy’m Jackson’em.
- CO!!!!!!
- No właśnie, przepraszam.
- Przepraszam?! Człowieku, przyjaźnię się z półbogiem, który uratował dwa razy świat!!
- czyli nie gniewasz się?
 - Nie wiem, daj mi to przemyśleć.
Uciekłam, po prostu uciekłam, wbiegłam na klatkę schodową, lecz przyhamowałam nie daleko drzwi, zawsze tak robię, żeby nie przeszkadzać rodzicom w pracy. Kiedy weszłam do mieszkania usłyszałam cztery rozmawiające głosy. Jeden to moja mama- Magda, drugi to tata- Michał, a dwa inne nie wiem.
- I co mamy jej powiedzieć, że nie jesteśmy jej rodzicami?
- Nie na razie nie.
- jak nie teraz to kiedy?- wtedy rozpoznałam ten głos to Sally matka Percy’ego.
- Nie powiesz jej chyba, że jesteś jej matką?
- Nie wiem jak. -Co? Jestem siostrą Percy’ego?
- Ja uznam ją dopiero w obozie, przy świadkach.
- To ja powiadomię Percy’ego, o tym, że ma siostrę.- Wtedy otworzyła drzwi od salonu, a ja ze łzami w oczach uciekłam.
 - Sirra zaczekaj!!
Ale ja jej nie słuchałam, biegłam przed siebie jak najszybciej. W parku przede mną pojawił się chłopak, tak znikąd, oczywiście musiałam na niego wpaść.....

 Nie będę, się wypowiadać na ten temat

3. Emm no to nie ma tytułu

 Cześć jestem Percy mam 13 lat, jeszcze do niedawna myślałem, że jestem normalnym dzieciakiem, który ma ADHD, dysleksję i wielkiego pecha, a jednak okazało się, że jestem normalny z boskim ojcem dosłownie. Jak na razie jestem nieokreślony, czyli nie znamy mojego boskiego rodzica. W tej chwili mieszkam w Obozie Herosów, albo jak kto woli Obozie Pół-Krwi. Jakiejś tydzień temu straciłem matkę i pokonałem Minotaura, został mi po nim róg i parę siniaków które już się prawie zagoiły. Chejron mój były nauczyciel łaciny w Yancy okazał się być centaurem, a mój najlepszy kumpel ma kopyta zamiast stóp, czyli jednym słowem jest satyrem-W połowie koza, w połowie człowiek. Mam jeszcze przyjaciela Luke’a, lider z domku Hermesa. Jest też Annabeth córka Ateny. Mieszkam w domku mojego przyjaciela, dopóki nie zostanę określony. Annabeth opowiadała mi jak wygląda uznanie swojego dziecka, po prostu pojawia się nad tobą znak danego Boga/Bogini. Każdy bóg ma domek, ale nie wszystkie są zamieszkane: domek Zeusa, Posejdona, Hadesa, Hery, Artemidy itp. Wielka trójka nie ma dzieci , ponieważ są zbyt potężne i złożyli przysięgę, że nie będą mieli dzieci......

 Dziś bitwa o sztandar, jestem w drużynie niebieskich, którą przewodzi Annabeth, jestem sam na obronie, albo myślą, że jestem taki dobry albo jestem taki słaby aby iść na atak. Stoję nad strumykiem i nagle widzę Clarisse biegnącą w moją stronę z dwoma innymi chłopakami z domku Aresa. Większość osób ma jakiejś magiczne przedmioty lub specjalnie robione miecze, a ja mam tylko zardzewiały mieczyk.
-O Clarisse, nie uważasz, że to nie fair, trzech na jednego?
- Zetrę cię na proch śmieciu-powiedziała z chytrym uśmieszkiem
- No to co zabijacie mnie czy nie?
- Sam się oto prosisz.
Nie będę kłamał to była zacięta walka szczególnie wtedy jak złamałem magiczny oręż Clarisse, ale i tak po dwóch sekundach leżałem na łopatkach, lecz tym razem coś się stało w mojej głowie coś do mnie mówiło „Dotknij wody, woda da ci siłę”, O dziwo posłuchałem i stało się woda dala mi silę powaliłem wojowników Clarisse i wtedy wybiegła Annabeth niosąca sztandar, kiedy zebrał się cały obóz (przy strumyku) stała się następna niesamowita rzecz uznał mnie któryś z Bogów, ale nie widziałem znaku, co dziwne wszyscy mi się pokłonili, Annabeth podbiegła do mnie i mnie przytuliła co było jeszcze dziwniejsze, a najdziwniejsze było to, że Chejron miał bardzo poważny wyraz twarzy i chciał ze mną porozmawiać na osobności.
-Chejronie co się dzieje?
-Percy jak wiesz wielka trójka nie ma dzieci, bo..
-Bo są zbyt potężne – Dokończyłem
-No tak, ale jest też przepowiednia, która mówi, że.. -Nie dane było mu dokończyć, ponieważ wtrąciłem się z pytaniem.
-Chejronie czemu mi to mówisz
-Myślałem, że się domyślisz, jesteś synem…
-Posejdona.- zrozumiałem po chwili
-Tak, a więc idź do swojego domku
-A przepowiednia
-Czasami nie warto wiedzieć co się stanie później, Percy, kiedyś wrócimy do tej rozmowy.
(Hehe zmyłka)
 Pewnie uznacie, że powinienem naciskać, aby mi wyjawił ta przepowiednie, ale no cóż z nim nie da się rozmawiać jak uznał, że rozmowa została zakończona to jest zakończona. Jestem synem Posejdona, Wow, nie spodziewałem się, myślałem, że najwyżej Hermesa, ale no cóż jestem synem pana mórz. Pobiegłem do domku Hermesa, aby wziąć swoje rzeczy i przenieść je do domku nr3. Jak przechodziłem czułem, że wszyscy w pobliżu gapią się na mnie jakbym był jakimś widmem. Idąc do domku mojego ojca zrozumiałem, że będę mieszkał tam sam przy stoliku też będę sam, no cóż taki mój los........

 -Oddaj mi moją własność.
-Ale ja jej nie mam przysięgam

 Taki był koniec mojego snu, nie wiem skąd to wiem, ale ten któremu coś zabrano to był Zeus. Muszę jak najszybciej pójść do Chejrona.

                                                                              ***

Kiedy byłem pod drzwiami Wielkiego domu usłyszałem dwa głosy.
-To on na pewno on, w końcu jest synem jednego z wielkiej trójki
-Annabeth ja wiem, że chcesz iść na misję, ale to jego wybór kto z nim pójdzie. OK?
-Ok.
-No to teraz idź po niego-I wtedy wszedłem do pokoju.
-Hej Annabeth, witaj Chejronie, mam dwa pytania, Ok.?
-Ok.- odpowiedzieli zgodnie
-O co chodzi, jaka misja?
-To później, a drugie pytanie?
-Co zostało skradzione Zeusowi?
-Zeusowi został skradziony Piorun Piorunów, ale skąd ty to wiesz?
-Przyśniło mi się.
-To wszystko jasne, a teraz zmykajcie na śniadanie

                                                                              ***

-Eheeem, Eheem….. chciałbym ogłosić, że ktoś wyruszy na misję. -Stolik Aresa zaczął wiwatować myśląc, że to osoba z ich domku pójdzie na misję
-Powracając, niech wstaną osoby, które myślą, iż mogłem ich wytyczyć.- Mimo chwiejnych no wstałem, oczywiście wszyscy zaczęli się śmiać, że to ja mogę pójść na misję, ale ja byłem tego pewny. Wywołał dwie osoby na środek Sali, mnie i Clarisse
-Jak myślicie, który z tych Herosów wyruszy poza granice obozu -Spodziewałem się tego, po zadanym pytaniu tłum zaczął krzyczeć Percy, chwila co?
-Dobrze a teraz idź na samą górę wielkiego domu po przepowiednie.

                                                                             ***

Wszedłem na górę, było tam ponuro, na samym końcu siedziała mumia , według wskazówek Chejrona to ona jest wyrocznią, i nagle się odezwała..... 

4. eghem to też nie do końca to ma tytuł, więc...

 Cześć jestem Sirra, od nie dawna chodzę do pierwszej klasy liceum im. Odyna Wszechmogącego na Berk, mam 17 lat. Urodziłam się z pewną chorobą, a mianowicie mam fioletowe oczy do tego długie, falowane, czarne włosy. Moje psy są bardzo wyjątkowe, czyli są czarnymi golden retriverami (Emm wiem, że takie istnieją naprawdę, chociaż myślę, że to nie golden retrivery tylko Flat coated retriver). Shadow, jeden z moich psów, ma tak jak ja fioletowe oczy, a Death czyli jej brat niebieskie , też mam brata, ale nie będę o nim opowiadać wyjechał i raczej już nie wróci, z tego co wiem odnotowano takie trzy przypadki psów gdzie ten ostatni ma zielone oczy, ciekawe gdzie się znajduje. Mam jeszcze kanał na youtube, nazywam się Angel of Death z tłumaczenia na polski Anioł Śmierci, chociaż mówią na mnie też Angel of Shadow albo po prostu Angel, mam tak z 990 000 tysięcy subów, a wiecie co jest śmieszne? To, że jestem najmniej lubianą osobą w szkole, więc albo moja szkoła nie wchodzi na YouTube, albo po prostu nie oglądają jednej z bardziej znanych youtuberek. W tej chwili ubieram strój do biegania, wiem możecie uznać mnie za wariatkę, przecież nie każdy wstaję o 5:00 i biega pół godziny. O kurczę, przecież dzisiaj nie mogę biegać, och tato dlaczego kazałeś mi się rano uczyć. No więc tak, usiadłam do biurka, wyciągnęłam polski, historię i muzykę. Uczyłam się wcześniej, więc tylko sobie powtórzyłam, po tym wypuściłam moje pieski na dwór, żeby trochę pobiegały. Włączyłam sobie PS3 i zaczęłam grać. Przy okazji nagrałam odcinek. Zadzwonił budzik, powiadamiając mnie, że już 7:00. Szybko zeszłam na dół, nakarmiłam pieseły, zrobiłam sobie śniadanie do szkoły, wzięłam jakąś kasę, żeby kupić coś w sklepiku. Pobiegłam do szkoły, która jest nie daleko. Tuż przed wejściem zatrzymałam się, wzięłam głęboki oddech i wkroczyłam do piekła.
- Co ty tu jeszcze robisz?........... Świrusko- Przywitał mnie na wstęp Sączysmark Zabolało z resztą jak zawsze, ale ominęłam go jak gdyby nigdy nic. Pod klasą natknęłam się na przywódcę klasowej bandy, Ereta.
- A ty co tu robisz, nie odechciało ci się po wczorajszym?
- Jak widzisz nie.
- O, a może wyciąć ci jeszcze jakiś numer co?
- Hmm, kusząca propozycja, ale odmówię.
- Phh pożałujesz tego. -Miał mnie uderzyć, lecz w ostatniej chwili ktoś go uderzył w twarz, tak, że upadł. Nie zdążyłam zobaczyć kto mnie obronił, bo jak otworzyłam oczy, już go nie było, a na ziemi leżał mój napastnik.

 To też nie jest najciekawsze.

 5. Opowiadanie o smokach

 Perspektywa Czkawki

 Minęły cztery lata (miałem wtedy 12 lat) odkąd pokonałem ze Szczerbatkiem Czerwoną Śmierć. Od tamtej pory razem ze Szczerbatą mordką szukamy innych nocnych furii. Ostatnio trace nadzieję, że znajdziemy cokolwiek. Dopiero co się obudziłem a już byłem cały w smoczej ślinie.
-Mordka jeżeli będę cały w ślinie to nie pójdziemy polatać-gdy to powiedziałem Szczerbatek od razu się uspokoił i grzecznie usiadł.
 -To co jemy śniadanie i krótki lot nad Osadą, ale pamiętaj, że dzisiaj są wyścigi- powiedział Szczerbek
 Po śniadaniu miałem wychodzić gdy ojciec powiedział „synu musimy pogadać”. Wiedziałem, że będzie to długa rozmowa, ale musiałem zostać. Rozmawialiśmy to o mnie to o smokach, a końcowy temat był o wodzowaniu I zanim się odwrócił uciekłem. To co mordko parę beczek i na wyścig.

Perspektywa Sirry

 Zostałam obudzona przez Brata. Leniwie wstałam tylko po to, żeby coś zjeść i polecieć z Błyskawicą na lot. Uwielbiam to uczucie jak płynę w przestworzach.
-Pa Seren wrócę po południu.
I wyleciałyśmy robiąc beczki na środku oceanu zobaczyłam coś co mnie przeraziło…

Perspektywa Czkawki

Byłem już na arenie. Chwilę później zjawiła się reszta jeźdźców. Pyskacz dał znak i ruszyliśmy. Razem z mordką złapaliśmy jedną owcę. Wiem mało ale zależy mi tylko na czarnej owcy. Sączysmark złapał z trzy owce lecz kosz miał nadal pusty spowodowane to było Szpadką, chłopak stracił dla niej głowę tak samo Śledzik. I nagle słyszę dźwięk rogu.
-Czarna owca-krzyknąłem i razem ze Szerbkiem poleciałem tak ze 120 km/h. Wyrzucają (owcę) iiii.. złapałem. Nad areną wrzuciłem swoje 10 punktów do naszego kosza.

Perspektywa Sirry

 Zobaczyłam statki Berserków którzy polują na nas od paru tygodni, Szybko zawróciłam, Lecz gdy się odwróciłam zobaczyłam Dagura na Koszmarze Ponocniku. Mogłam go odpędzić swoim Rykiem, ale wtedy musiałabym się przemienić a oni tylko na to czkają. Więc postanowiłam go zgubić po paru minutach zgubiłam go, ale nie na długo. Wylądowałam i pobiegłam do jaskini.
-O co tak wcześnie
-Nie ma czasu na pogaduszki
-Dlaczego?- zapytał zmartwiony
-Bo Dagur tu leci
- Masz rację, ale jak to leci?
-Wytresował sobie Koszmara Ponocnika- Naszą rozmowę przerwał ryk smoka Dagura. Szybko rozkazaliśmy smokom uciekać i ledwo co wybiegłam a od razu upadłam na ziemię ze sztyletem w brzuchu. Ostatkami sił zobaczyłam jak Seren w zemście rzucił się na Dagura, aż w końcu upadł z paroma rozcięciami i sztyletem w okolicach brzucha......

 To pierwszy tekst jaki napisałam, no oprócz wypracowań na polski XD

 6. "Smoki", tak wiem oryginalny tytuł

 Cześć jestem Czkawka, wiem dziwne imię, ale mogło być gorzej, mam starszego brata Thomasa, który jest wysoki ma czarne włosy i zielone oczy, razem z nim mieszkam jeszcze z rodzicami Valką i Stoikiem. Ojciec jest wodzem, więc zwykle nie ma go w domu, gdy nie ma mamy często pije alkohol, więc jeżeli natkniesz się na niego właśnie po piwie nie skończy się to dla ciebie ciekawie, z kolei mama jest bardzo opiekuńcza można powiedzieć nad opiekuńcza, kocha przyrodę nigdy nie z krzywdziłaby żywej istoty nawet smoka. Ostatnio wychodzi wcześnie rano i wraca kiedy już śpimy. W wiosce ludzie mną pomiatają po prostu uważają, że skoro jestem chudy i nie mam mięśni do niczego się nie nadaję, a jednak, wyrabiam najlepsze miecze w wiosce, teraz chodzę sobie po wiosce tak o.
- Cześć- usłyszałem znajomy głos
- Cześć Thomas- odpowiedziałem nie chętnie
- Co cię gryzie?
- Wszystko
-Aha
- To pa
Pobiegłem do lasu.....

 Nie najdłuższy ten tekst

 7. I opowiadanie o Nocnych Łowacach

 - Panienko, ojciec woła na śniadanie
To pierwsze co usłyszałam, po czym leniwie otworzyłam powieki.
- Dobrze zaraz zejdę- powiedziałam, po czym służąca wyszła
Wstałam, poszłam do łazienki, wykonałam poranną toaletę, a następnie podeszłam do garderoby. Założyłam jasno zieloną bluzkę, czarne legginsy i wisiorek z głową jaguara. Po czym pośpiesznie pobiegłam do jadalni.
- Nareszcie, raczyłaś przyjść na śniadanie.
- Przepraszam ojcze, zaspałam
- No dobrze, dzisiaj przyjeżdża do ciebie jakaś dziewczyna.
- Elise?
- Tak, chyba tak miała na imię
Zjadłam jak najszybciej i wybiegłam na podwórko. Po paru minutach pod bramę podeszła brunetka o mocno niebieskich oczach
- Elise!!!!- podbiegłam do dziewczyny mocno przytulając
- Tęskniłam- powiedziałyśmy do siebie jednocześnie
- Chodź do mojego pokoju
Złapałam dziewczynę za rękę i ciągnęłam za sobą, po chwili znalazłyśmy się w pomieszczeniu o jasno zielonych ścianach, czarnej podłodze, a także meblach tego samego koloru co podłoga.
-wracam do Instytutu
- Co?!
-No wiesz przecież, że ja tu dyplomatycznie.
- No wiem, ale tym razem byłaś tu na tyle długo, że myślałam, że zostajesz
- Aha, ale chciałabym, żebyśmy zrobiły sobie runę parabatai
- Szczerze to ja też o tym myślałam.
Wzięłyśmy do rąk swoje Stelle i narysowałyśmy sobie odpowiednią runę.
 - Słyszałam, że przez pierwsze miesiące odczuwamy ten sam ból- odezwała się Elise.
- Możemy to sprawdzić
- nie ja wolę nie, może przez przypadek.
- no w sumie ja też nie chcę się bić
Zaśmiałyśmy się, a po tym weszła służąca wołająca na kolację. Przegapiłyśmy obiad?
- Elise, ale nikomu nie mów, że jesteśmy parabatai.
- No dobrze, ale jak coś ci się stanie to zadzwoń, żebym się nie martwiła.
- ok.- wtedy weszłyśmy do wielkiej jadalni.
- Dobry wieczór, ojcze.
- Dobry wieczór- odpowiedział, po czym usiadłam do stołu po prawej od ojca, a obok mnie moja przyjaciółka Po kolacji Elise musiała wracać do domu, żeby przygotować się na powrót do Nowego Yorku Następnego dnia gdy wstałam od razu dostałam wiadomość od Elise, że dotarła bezpiecznie na miejsce. Po tym ojciec zrobił mi najcięższy trening jaki kiedykolwiek miałam w całym życiu, a następnie, rozkazał, że mam przyjść do jego gabinetu.
- Chciałeś porozmawiać, Ojcze?
- Tak usiądź- posłusznie wykonałam polecenie i zajęłam miejsce naprzeciwko biurka
- Chciałbym ci powiedzieć, że jesteś dość wyjątkowa...

 Wszystkie Teksty nie urywają dupy, ale błagam skomentujcie, które chcecie czytać dalej, no chyba, że nie chcecie, żadnego też śmiało się wyrażajcie, do zobaczenia, PA!!!!!!