sobota, 18 lipca 2015
Coś
a i mam parę pytań .lubicie konie? co uważacie a ttanspprtowanou ich no chyba wiecie gdzie, czy to tez dla was jest okrutne? Dlaczego ludzie je jedzą? Bez nich nic by nie było, ludzkość by nie przetrwała, z checia ppdyskutuje o tym w kpmach
Propozycja
ok, może nie powracam z nextem, niesyety moja wena wyparowała, a z resztą jadę na obóz i bede tam miała słaby dostęp do internetu, a z nextem musicie zaczekać, poniważ w.pewnym sensie zepsuł mi się komputer, chpciaz jest możliwość, że.będę.miala jakiegoś neta i mogłabym coś wstawic to powiedzcie, a naposze jakoegos one-shota tylko napiszcie o czym, może być wszysyko zdrada, krew, śmierć, wszystko
środa, 8 lipca 2015
Przepraszam
przepraszam, ale przyjechała do mnie koleżanka i nie mam czasu pisać, a niestety nie dokończyłam tamtego opowiadania, a nie mam na razie weny, więc jak wróci to ja też wrócę
Buziaki :*
Angel
Buziaki :*
Angel
piątek, 3 lipca 2015
Rozdział 2/3
Perspektywa Annabeth
Trzydzieści
minut wcześniej
-Chejronie widziałeś gdzieś Percy’ego
-Nie, a
byłaś w jego domku?
- Tak
byłam już wszędzie
- trzeba
będzie ogłosić poszukiwania
***
- Poszukujemy Percy’ego Jacksona, musimy go znaleźć, a teraz rozdzielacie się
domkami, za pół godzinny widzimy się przy lesie i zaczniemy tam szukać.-powiedział po czym wszyscy rozpierzchli się, po obozie
***
-Chejronie nic nie znaleźliśmy
Wtedy z lasu
wyszła jedna z trzech nimf niosąca skorpiona, położyła go w kręgu zebrany
obozowiczów, a potem poszła i wróciła z dwiema siostrami niosące ciało
człowieka.
-O
bogowie, Percy
-Pewnie
został ukąszony prze tego skorpiona, Domek Apollina macie go wziąć do szpitala
i utrzymywać przy życiu, Annabeth jeśli chcesz go ratować musisz wyjechać na
misję, zgadzasz się?
-Przyjmuję, biorę ze sobą Grovera i Nica (Tak jest już Nico)
- Dobrze
to chodźcie do wielkiego domu muszę wam wszystko wytłumaczyć.
***
- Annabeth
ta misja polega na znalezieniu czegoś co zaginęło dawno temu, czy wiesz o czym
mówię?
- Ja wiem
chodzi o złote runo- powiedział Nico
-Tak
- Wiem też
gdzie jest, na wyspie Polifema
- Pppppollifemmma- Satyr zaczął się jąkać
- Tak
- Najlepiej, by było żebyście wyruszali za 15 min.
- Dobrze,
spotkajmy się na plaży
***
- Czytałam, że Polifem osiedlił się na morzu potworów- powiedziałam
- Bo tak
jest, poprosiłem Clarisse, żeby poprosiła Ojca o statek i się zgodził
- czyli
transport mamy.
***
- Jesteśmy
na morzu potworów- uświadomiłam towarzyszom- Musimy
przepłynąć między Scyllą a Charybdą
- Musimy?- zapytał Grover
-Możemy
opłynąć Charybdę ale z Scyllą będzie gorzej.- odezwał się Nico
-Spróbujmy, a jak będziemy przepływać obok Scylli schowamy się pod pokład.
- Ok- odpowiedzieli zgodnie.
Mam
nadzieje, że się uda, nie wielu ludzi przepływających po morzu potworów
przeżyło
-Charybda
zasysa morze co robimy?- zapytał mnie syn Hadesa
- Płyniemy
w przeciwną stroną.
- prosto na
Scyllę?
- Nie mamy
innego wyjścia
***
- No jakoś
się udało
- Ja
zawsze mam rację, pogódź się z tym
- Ok. tym
razem miałaś rację
- Dopływamy do wyspy Polifema, czekajcie, zatrzymajmy się teraz.
- Co się…
Wtedy przed
nimi pojawił się iryfon, a w nim Chejron
- Annabeth
jest źle z obozem, ktoś zatruł drzewo Thalii
- Jak to
co się stało?
- Nie wiadomo wszyscy myślą, że to Luke zatruł drzewo
- a co z
Percy’m?- zapytał syn pana podziemia
- Też nie
najlepiej zdaniem Willa wytrzyma jeszcze dzień lub dwa, więc musicie się
pospieszyć.
Nie mogę w
to uwierzyć najpierw Percy, teraz Thalia.
- Annabeth
posłuchaj jeżeli znajdziecie runo drzewo też będziemy mogli uzdrowić tylko nie
wiem czy to nie jest ustawione tak, żeby uratować Thalię albo Percy’ego
- Chejronie nie mów tak, proszę, uda się nam.
- Dobrze, a
teraz płyńcie, myślę, że jutro się zobaczymy.
- Musimy.
***
- Grover
bierz runo i uciekaj, ja i Nico zajmiemy się cyklopem.
- Ok.
- Nico
masz jakiś plan?
- No może,
posłuchaj, ja przywołuje zombie , my uciekamy i odpływamy, Ok.?
- lepszego
nie mamy.
Nico
posłużył się wszystkimi siłami, żeby wezwać zombie, więc ledwo dobiegł na
statek.
- Udddało
się?
- Tak, a
teraz jak najszybciej do obozu.
***
Tego samego
dnia późnym wieczorem
- Chejronie
- och już
jesteście
- Tak i
myślałam nad tym, żeby najpierw uzdrowić drzewo. Percy na pewno nie chciałaby
narażać życia innych.
- Dobrze
to pośpieszmy się
***
Przed
nimi rozbłysło złote światło uzdrawiające drzewo.
- a co się
stanie jak zabierzemy runo?
- Nie
wiadomo dlatego przynieśmy tu Percy’ego
- Dobry
pomysł, a więc szybko, bo czuję, że ktoś traci siły życiowe.
***
- Szybciej
Chejronie szybciej.
- Ann nie
martw się to, że ktoś traci siły życiowe to nie znaczy, że akurat to musi byś
Percy.
- Czemu on
czemu to musiał być on.
- Nic mu
nie będzie
- To po co
mówiłeś, że ktoś umiera- powiedział z wyrzutem Grover
- Możesz
być cicho- powiedziałam do satyra
- Nie on ma
rację gdybym tego nie mówił…
- Nie
obwiniaj się, przecież chcesz mu pomóc.
***
- Annabeth
nie mamy dużo czasu
- Wiem......***
To druga część, drugiego opowiadania ;)
Niestety na trzy dni wyjeżdżam i nie wiem czy będę miała wi-fi, a z resztą nawet jakby było, nie biorę ze sobą laptopa gdzie mam to wszystko napisane, wracam w niedziele, więc albo w niedzielę albo w poniedziałek wstawię kolejną część, a i jak będzie tam wi fi to mogę zdawać raporty, albo odpowiadać na ewentualne komy.
Buziaczki :* (sorry ner)
Angel (będę się tak podpisywać[jeszcze raz sorry ner])
środa, 1 lipca 2015
Rozdział 2/13
Ok nie mogę się powstrzymać, mimo, że ta opowieść jest dość krótka.
Kucyki co nie z tego świata pochodzą
Przybędą inny świat ocalić,
za dnia ludźmi
a w nocy w inne istoty się przeistoczą
ich wróg z nie tego świata pojawi się tu
a można go pokonać tylko w dolinie cudu.
-nie najgorsza ta
przepowiednia
- czekaj jest jeszcze
jedna
Po wojnie w której
krew wielka się przelała
wystąpi książę śmierci
pogrążony w smutku i rozpaczy
kolejna wojna zbliża się
a z nią mnóstwo śmierci także
gdy nie będzie już nadziei…..
- Dalej nie ma, przykro mi
- Ta druga jest już straszniejsza
- książę śmierci? Nico to chyba o tobie.
- ale martwi mnie czwarty wers, a to oznacza….
- Nico, ale jeszcze nic nie wiadomo. Nie wmawiaj sobie
najgorszego, wiesz jak to jest z przepowiedniami
- a mnie ciekawi trzeci i czwarty wers – przerwała nam Twilight
- oczywiście tej pierwszej
- no właśnie to może nam wyjaśnić, co tu się dzieje.
- No dobrze jak coś znajdziesz nas w pałacu, a my już pójdziemy,
robi się późno.
Kiedy Nico wyszedł ja jeszcze chwilę zostałam.
- a Twilight, czy coś jest między tobą a Flashem
- Nie…..- zarumieniła się
- Ehe, zarumieniłaś się.
- no dobra, podoba mi się, ale ja nie wiem czy on czuje do
mnie to samo.
- mam wam….. no dobra bo Nico będzie się martwił
Kiedy przechodziłam
przez próg zaczęła mnie boleć głowa, po czym upadłam.
Otworzyłam oczy i wyszłam
na zewnątrz gdzie spodziewałam się wszystkich, lecz nikogo nie zauważyłam, nic
nie myśląc poszłam przed siebie, w końcu dotarłam do jakieś polany, w chwilę
zdałam sobie sprawę, że jest cała we krwi, a na środku polany leżała biała
klacz z biało niebieską grzywą, była cała we krwi i chyba….. martwa.
Nagle się obudziłam, nadal byłam w zamku Twilight. Nade mną
stał Nico i strażnicy, a także Twilight.
- Co….. co się stało?
- Zemdlałaś.
- Aha
Spróbowałam wstać lecz nie udało mi się.
Natychmiastowo upadłam. Wtedy Nico wziął mnie na swój grzbiet i zabrał do
pałacu, gdzie zaniósł do komnaty i położył na łóżko i ułożył się obok mnie,
ostatkami sił odwróciłam się do niego plecami. Zasnęłam natychmiastowo, gdy się
obudziłam chciałam zsunąć kołdrę skrzydłem, lecz nie mogłam...........
Subskrybuj:
Posty (Atom)