No dobrze mimo iż nikt nic nie napisał, wstawię po kawałku każdego. ;)
1. "Córka Hadesa"
Hej mam na imię Sirra, mam 16 lat. Mieszkam razem z matką w Nowym Yorku. Mój przyjaciel Leo Valdez (starszy ode mnie o rok, ale mimo to chodzimy do jednej klasy) ma fantastyczne poczucie humoru i jest (moim zdaniem) niesamowicie przystojny. Teraz skończyliśmy lekcje.
- Ej Sirra nie miałabyś ochoty wyjść na spacer?
- Miałabym. O której?
- Może być piąta?
- Mhmm- Szybko pobiegłam do domu, żeby się przebrać, przecież nie pójdę w mundurku szkolnym, wbiegłam do mieszkania jak torpeda, przebrałam się i spojrzałam na zegar.
- O matko za minutę piąta.- wzięłam potrzebne mi rzeczy, usłyszałam dzwonek.
-
Już idę!- podeszłam i otworzyłam.
- Hej.
- Cześć.
- To co, idziemy?
- Tak, tak.
Dwie ulice dalej jest park, do którego poszliśmy.
- Lubisz mnie?- zapytał po chwili
- Tak, po co pytasz przecież jesteśmy przyjaciółmi.
- Przyjaciółmi, tak przyjaciółmi.
- Hmmm?
- Co? Przepraszam ja tylko…..- zamknęłam mu usta pocałunkiem.
- Przepraszam- uciekłam.
Po co ja to zrobiłam? No po co? Teraz nie mam przyjaciela, ohh matka znowu mi zrobi mi awanturę i jeszcze wpadnie w furię, bo się spóźniłam. Nie boję się niczego oprócz, jej.
- Gdzieś ty była!!!
- W parku.
- Idź do salonu tam pogadamy
Ta jasne, ta „rozmowa” przeobraziła się w coś takiego jak „ Matka ciacha nożem swoją córkę” (chociaż tak naprawdę nie jestem jej córką, po prostu ktoś mnie zabił tak gdzieś dziesięć lat przed II wojną światową, a później ktoś mnie wskrzesił). Teraz siedzę na dachu zawszę tu przychodzę po takiej kłótni. Jeszcze nie powiedziałam Leonowi jakie mam piekło w domu, nie chcę go nie potrzebnie zamartwiać. Rany które mi robiła udawało mi się jakoś zasłonić, ale teraz mam rozcięcia i siniaki na całym ciele, najgorzej mi urządziła plecy i policzek, takie trudno zatuszować, ale nie mogę mu tego pokazać.....
Wiem dupy nie urywa, ale...... może przejdziemy do następnego tekstu?
2. "Dziewczyna chłopca śmierci"
Cześć mam na imię Sirra, jestem siedemnastoletnią dziewczyną z ADHD i dysleksją. Mam najlepszego o rok ode mnie starszego przyjaciela, który jest uderzająco podobny do bohatera książki, którą nie dawno czytałam, zaczęło się to od pierwszej części przygód Percy’ego Jacksona, a później stało się tak, że przeczytałam wszystkie części, od Złodzieja Pioruna do Krwi Olimpu. Co śmieszne ten przyjaciel nazywa się Percy Jackson. No to tyle o mnie, teraz razem z Percy’m idziemy do mnie, lecz on nagle stanął jak wryty.
- co się dzieje?
- Eee nic.
- Przecież widzę, że kłamiesz.
- No dobra, po prostu przewidziało mi się coś
-
Ok. to co idziemy dalej?
- Jasne.- Wtedy zza budynku wyskoczyła chimera.
- Uciekaj!
- A ty? -Pobiegłam jak najszybciej w stronę mojego domu, lecz zatrzymałam się nie daleko mieszkanie i czekałam.
- Sirra!
- Percy, co się stało?
- No dobra, pamiętasz jak mówiłaś mi, że jestem podobny do tego bohatera książki, więc ja jestem tym Percy’m Jackson’em.
- CO!!!!!!
- No właśnie, przepraszam.
- Przepraszam?! Człowieku, przyjaźnię się z półbogiem, który uratował dwa razy świat!!
- czyli nie gniewasz się?
- Nie wiem, daj mi to przemyśleć.
Uciekłam, po prostu uciekłam, wbiegłam na klatkę schodową, lecz przyhamowałam nie daleko drzwi, zawsze tak robię, żeby nie przeszkadzać rodzicom w pracy. Kiedy weszłam do mieszkania usłyszałam cztery rozmawiające głosy. Jeden to moja mama- Magda, drugi to tata- Michał, a dwa inne nie wiem.
- I co mamy jej powiedzieć, że nie jesteśmy jej rodzicami?
- Nie na razie nie.
- jak nie teraz to kiedy?- wtedy rozpoznałam ten głos to Sally matka Percy’ego.
- Nie powiesz jej chyba, że jesteś jej matką?
- Nie wiem jak. -Co? Jestem siostrą Percy’ego?
- Ja uznam ją dopiero w obozie, przy świadkach.
- To ja powiadomię Percy’ego, o tym, że ma siostrę.- Wtedy otworzyła drzwi od salonu, a ja ze łzami w oczach uciekłam.
- Sirra zaczekaj!!
Ale ja jej nie słuchałam, biegłam przed siebie jak najszybciej. W parku przede mną pojawił się chłopak, tak znikąd, oczywiście musiałam na niego wpaść.....
Nie będę, się wypowiadać na ten temat
3. Emm no to nie ma tytułu
Cześć jestem Percy mam 13 lat, jeszcze do niedawna myślałem, że jestem normalnym dzieciakiem, który ma ADHD, dysleksję i wielkiego pecha, a jednak okazało się, że jestem normalny z boskim ojcem dosłownie. Jak na razie jestem nieokreślony, czyli nie znamy mojego boskiego rodzica. W tej chwili mieszkam w Obozie Herosów, albo jak kto woli Obozie Pół-Krwi. Jakiejś tydzień temu straciłem matkę i pokonałem Minotaura, został mi po nim róg i parę siniaków które już się prawie zagoiły. Chejron mój były nauczyciel łaciny w Yancy okazał się być centaurem, a mój najlepszy kumpel ma kopyta zamiast stóp, czyli jednym słowem jest satyrem-W połowie koza, w połowie człowiek. Mam jeszcze przyjaciela Luke’a, lider z domku Hermesa. Jest też Annabeth córka Ateny. Mieszkam w domku mojego przyjaciela, dopóki nie zostanę określony. Annabeth opowiadała mi jak wygląda uznanie swojego dziecka, po prostu pojawia się nad tobą znak danego Boga/Bogini. Każdy bóg ma domek, ale nie wszystkie są zamieszkane: domek Zeusa, Posejdona, Hadesa, Hery, Artemidy itp. Wielka trójka nie ma dzieci , ponieważ są zbyt potężne i złożyli przysięgę, że nie będą mieli dzieci......
Dziś bitwa o sztandar, jestem w drużynie niebieskich, którą przewodzi Annabeth, jestem sam na obronie, albo myślą, że jestem taki dobry albo jestem taki słaby aby iść na atak. Stoję nad strumykiem i nagle widzę Clarisse biegnącą w moją stronę z dwoma innymi chłopakami z domku Aresa. Większość osób ma jakiejś magiczne przedmioty lub specjalnie robione miecze, a ja mam tylko zardzewiały mieczyk.
-O Clarisse, nie uważasz, że to nie fair, trzech na jednego?
- Zetrę cię na proch śmieciu-powiedziała z chytrym uśmieszkiem
- No to co zabijacie mnie czy nie?
- Sam się oto prosisz.
Nie będę kłamał to była zacięta walka szczególnie wtedy jak złamałem magiczny oręż Clarisse, ale i tak po dwóch sekundach leżałem na łopatkach, lecz tym razem coś się stało w mojej głowie coś do mnie mówiło „Dotknij wody, woda da ci siłę”, O dziwo posłuchałem i stało się woda dala mi silę powaliłem wojowników Clarisse i wtedy wybiegła Annabeth niosąca sztandar, kiedy zebrał się cały obóz (przy strumyku) stała się następna niesamowita rzecz uznał mnie któryś z Bogów, ale nie widziałem znaku, co dziwne wszyscy mi się pokłonili, Annabeth podbiegła do mnie i mnie przytuliła co było jeszcze dziwniejsze, a najdziwniejsze było to, że Chejron miał bardzo poważny wyraz twarzy i chciał ze mną porozmawiać na osobności.
-Chejronie co się dzieje?
-Percy jak wiesz wielka trójka nie ma dzieci, bo..
-Bo są zbyt potężne – Dokończyłem
-No tak, ale jest też przepowiednia, która mówi, że.. -Nie dane było mu dokończyć, ponieważ wtrąciłem się z pytaniem.
-Chejronie czemu mi to mówisz
-Myślałem, że się domyślisz, jesteś synem…
-Posejdona.- zrozumiałem po chwili
-Tak, a więc idź do swojego domku
-A przepowiednia
-Czasami nie warto wiedzieć co się stanie później, Percy, kiedyś wrócimy do tej rozmowy.
(Hehe zmyłka)
Pewnie uznacie, że powinienem naciskać, aby mi wyjawił ta przepowiednie, ale no cóż z nim nie da się rozmawiać jak uznał, że rozmowa została zakończona to jest zakończona. Jestem synem Posejdona, Wow, nie spodziewałem się, myślałem, że najwyżej Hermesa, ale no cóż jestem synem pana mórz. Pobiegłem do domku Hermesa, aby wziąć swoje rzeczy i przenieść je do domku nr3. Jak przechodziłem czułem, że wszyscy w pobliżu gapią się na mnie jakbym był jakimś widmem. Idąc do domku mojego ojca zrozumiałem, że będę mieszkał tam sam przy stoliku też będę sam, no cóż taki mój los........
-Oddaj mi moją własność.
-Ale ja jej nie mam przysięgam
Taki był koniec mojego snu, nie wiem skąd to wiem, ale ten któremu coś zabrano to był Zeus. Muszę jak najszybciej pójść do Chejrona.
***
Kiedy byłem pod drzwiami Wielkiego domu usłyszałem dwa głosy.
-To on na pewno on, w końcu jest synem jednego z wielkiej trójki
-Annabeth ja wiem, że chcesz iść na misję, ale to jego wybór kto z nim pójdzie. OK?
-Ok.
-No to teraz idź po niego-I wtedy wszedłem do pokoju.
-Hej Annabeth, witaj Chejronie, mam dwa pytania, Ok.?
-Ok.- odpowiedzieli zgodnie
-O co chodzi, jaka misja?
-To później, a drugie pytanie?
-Co zostało skradzione Zeusowi?
-Zeusowi został skradziony Piorun Piorunów, ale skąd ty to wiesz?
-Przyśniło mi się.
-To wszystko jasne, a teraz zmykajcie na śniadanie
***
-Eheeem, Eheem….. chciałbym ogłosić, że ktoś wyruszy na misję. -Stolik Aresa zaczął wiwatować myśląc, że to osoba z ich domku pójdzie na misję
-Powracając, niech wstaną osoby, które myślą, iż mogłem ich wytyczyć.- Mimo chwiejnych no wstałem, oczywiście wszyscy zaczęli się śmiać, że to ja mogę pójść na misję, ale ja byłem tego pewny. Wywołał dwie osoby na środek Sali, mnie i Clarisse
-Jak myślicie, który z tych Herosów wyruszy poza granice obozu -Spodziewałem się tego, po zadanym pytaniu tłum zaczął krzyczeć Percy, chwila co?
-Dobrze a teraz idź na samą górę wielkiego domu po przepowiednie.
***
Wszedłem na górę, było tam ponuro, na samym końcu siedziała mumia , według wskazówek Chejrona to ona jest wyrocznią, i nagle się odezwała.....
4. eghem to też nie do końca to ma tytuł, więc...
Cześć jestem Sirra, od nie dawna chodzę do pierwszej klasy liceum im. Odyna Wszechmogącego na Berk, mam 17 lat. Urodziłam się z pewną chorobą, a mianowicie mam fioletowe oczy do tego długie, falowane, czarne włosy. Moje psy są bardzo wyjątkowe, czyli są czarnymi golden retriverami (Emm wiem, że takie istnieją naprawdę, chociaż myślę, że to nie golden retrivery tylko Flat coated retriver). Shadow, jeden z moich psów, ma tak jak ja fioletowe oczy, a Death czyli jej brat niebieskie , też mam brata, ale nie będę o nim opowiadać wyjechał i raczej już nie wróci, z tego co wiem odnotowano takie trzy przypadki psów gdzie ten ostatni ma zielone oczy, ciekawe gdzie się znajduje. Mam jeszcze kanał na youtube, nazywam się Angel of Death z tłumaczenia na polski Anioł Śmierci, chociaż mówią na mnie też Angel of Shadow albo po prostu Angel, mam tak z 990 000 tysięcy subów, a wiecie co jest śmieszne? To, że jestem najmniej lubianą osobą w szkole, więc albo moja szkoła nie wchodzi na YouTube, albo po prostu nie oglądają jednej z bardziej znanych youtuberek. W tej chwili ubieram strój do biegania, wiem możecie uznać mnie za wariatkę, przecież nie każdy wstaję o 5:00 i biega pół godziny. O kurczę, przecież dzisiaj nie mogę biegać, och tato dlaczego kazałeś mi się rano uczyć. No więc tak, usiadłam do biurka, wyciągnęłam polski, historię i muzykę. Uczyłam się wcześniej, więc tylko sobie powtórzyłam, po tym wypuściłam moje pieski na dwór, żeby trochę pobiegały. Włączyłam sobie PS3 i zaczęłam grać. Przy okazji nagrałam odcinek. Zadzwonił budzik, powiadamiając mnie, że już 7:00. Szybko zeszłam na dół, nakarmiłam pieseły, zrobiłam sobie śniadanie do szkoły, wzięłam jakąś kasę, żeby kupić coś w sklepiku. Pobiegłam do szkoły, która jest nie daleko. Tuż przed wejściem zatrzymałam się, wzięłam głęboki oddech i wkroczyłam do piekła.
- Co ty tu jeszcze robisz?........... Świrusko- Przywitał mnie na wstęp Sączysmark
Zabolało z resztą jak zawsze, ale ominęłam go jak gdyby nigdy nic. Pod klasą natknęłam się na przywódcę klasowej bandy, Ereta.
- A ty co tu robisz, nie odechciało ci się po wczorajszym?
- Jak widzisz nie.
- O, a może wyciąć ci jeszcze jakiś numer co?
- Hmm, kusząca propozycja, ale odmówię.
- Phh pożałujesz tego. -Miał mnie uderzyć, lecz w ostatniej chwili ktoś go uderzył w twarz, tak, że upadł. Nie zdążyłam zobaczyć kto mnie obronił, bo jak otworzyłam oczy, już go nie było, a na ziemi leżał mój napastnik.
To też nie jest najciekawsze.
5. Opowiadanie o smokach
Perspektywa Czkawki
Minęły cztery lata (miałem wtedy 12 lat) odkąd pokonałem ze Szczerbatkiem Czerwoną Śmierć. Od tamtej pory razem ze Szczerbatą mordką szukamy innych nocnych furii. Ostatnio trace nadzieję, że znajdziemy cokolwiek.
Dopiero co się obudziłem a już byłem cały w smoczej ślinie.
-Mordka jeżeli będę cały w ślinie to nie pójdziemy polatać-gdy to powiedziałem Szczerbatek od razu się uspokoił i grzecznie usiadł.
-To co jemy śniadanie i krótki lot nad Osadą, ale pamiętaj, że dzisiaj są wyścigi- powiedział Szczerbek
Po śniadaniu miałem wychodzić gdy ojciec powiedział „synu musimy pogadać”. Wiedziałem, że będzie to długa rozmowa, ale musiałem zostać.
Rozmawialiśmy to o mnie to o smokach, a końcowy temat był o wodzowaniu I zanim się odwrócił uciekłem.
To co mordko parę beczek i na wyścig.
Perspektywa Sirry
Zostałam obudzona przez Brata. Leniwie wstałam tylko po to, żeby coś zjeść i polecieć z Błyskawicą na lot. Uwielbiam to uczucie jak płynę w przestworzach.
-Pa Seren wrócę po południu.
I wyleciałyśmy robiąc beczki na środku oceanu zobaczyłam coś co mnie przeraziło…
Perspektywa Czkawki
Byłem już na arenie. Chwilę później zjawiła się reszta jeźdźców. Pyskacz dał znak i ruszyliśmy. Razem z mordką złapaliśmy jedną owcę. Wiem mało ale zależy mi tylko na czarnej owcy. Sączysmark złapał z trzy owce lecz kosz miał nadal pusty spowodowane to było Szpadką, chłopak stracił dla niej głowę tak samo Śledzik. I nagle słyszę dźwięk rogu.
-Czarna owca-krzyknąłem i razem ze Szerbkiem poleciałem tak ze 120 km/h. Wyrzucają (owcę) iiii.. złapałem. Nad areną wrzuciłem swoje 10 punktów do naszego kosza.
Perspektywa Sirry
Zobaczyłam statki Berserków którzy polują na nas od paru tygodni, Szybko zawróciłam, Lecz gdy się odwróciłam zobaczyłam Dagura na Koszmarze Ponocniku. Mogłam go odpędzić swoim Rykiem, ale wtedy musiałabym się przemienić a oni tylko na to czkają. Więc postanowiłam go zgubić po paru minutach zgubiłam go, ale nie na długo. Wylądowałam i pobiegłam do jaskini.
-O co tak wcześnie
-Nie ma czasu na pogaduszki
-Dlaczego?- zapytał zmartwiony
-Bo Dagur tu leci
- Masz rację, ale jak to leci?
-Wytresował sobie Koszmara Ponocnika- Naszą rozmowę przerwał ryk smoka Dagura. Szybko rozkazaliśmy smokom uciekać i ledwo co wybiegłam a od razu upadłam na ziemię ze sztyletem w brzuchu. Ostatkami sił zobaczyłam jak Seren w zemście rzucił się na Dagura, aż w końcu upadł z paroma rozcięciami i sztyletem w okolicach brzucha......
To pierwszy tekst jaki napisałam, no oprócz wypracowań na polski XD
6. "Smoki", tak wiem oryginalny tytuł
Cześć jestem Czkawka, wiem dziwne imię, ale mogło być gorzej, mam starszego brata Thomasa, który jest wysoki ma czarne włosy i zielone oczy, razem z nim mieszkam jeszcze z rodzicami Valką i Stoikiem. Ojciec jest wodzem, więc zwykle nie ma go w domu, gdy nie ma mamy często pije alkohol, więc jeżeli natkniesz się na niego właśnie po piwie nie skończy się to dla ciebie ciekawie, z kolei mama jest bardzo opiekuńcza można powiedzieć nad opiekuńcza, kocha przyrodę nigdy nie z krzywdziłaby żywej istoty nawet smoka. Ostatnio wychodzi wcześnie rano i wraca kiedy już śpimy. W wiosce ludzie mną pomiatają po prostu uważają, że skoro jestem chudy i nie mam mięśni do niczego się nie nadaję, a jednak, wyrabiam najlepsze miecze w wiosce, teraz chodzę sobie po wiosce tak o.
- Cześć- usłyszałem znajomy głos
- Cześć Thomas- odpowiedziałem nie chętnie
- Co cię gryzie?
- Wszystko
-Aha
- To pa
Pobiegłem do lasu.....
Nie najdłuższy ten tekst
7. I opowiadanie o Nocnych Łowacach
- Panienko, ojciec woła na śniadanie
To pierwsze co usłyszałam, po czym leniwie otworzyłam powieki.
- Dobrze zaraz zejdę- powiedziałam, po czym służąca wyszła
Wstałam, poszłam do łazienki, wykonałam poranną toaletę, a następnie podeszłam do garderoby. Założyłam jasno zieloną bluzkę, czarne legginsy i wisiorek z głową jaguara. Po czym pośpiesznie pobiegłam do jadalni.
- Nareszcie, raczyłaś przyjść na śniadanie.
- Przepraszam ojcze, zaspałam
- No dobrze, dzisiaj przyjeżdża do ciebie jakaś dziewczyna.
- Elise?
- Tak, chyba tak miała na imię
Zjadłam jak najszybciej i wybiegłam na podwórko. Po paru minutach pod bramę podeszła brunetka o mocno niebieskich oczach
- Elise!!!!- podbiegłam do dziewczyny mocno przytulając
- Tęskniłam- powiedziałyśmy do siebie jednocześnie
- Chodź do mojego pokoju
Złapałam dziewczynę za rękę i ciągnęłam za sobą, po chwili znalazłyśmy się w pomieszczeniu o jasno zielonych ścianach, czarnej podłodze, a także meblach tego samego koloru co podłoga.
-wracam do Instytutu
- Co?!
-No wiesz przecież, że ja tu dyplomatycznie.
- No wiem, ale tym razem byłaś tu na tyle długo, że myślałam, że zostajesz
- Aha, ale chciałabym, żebyśmy zrobiły sobie runę parabatai
- Szczerze to ja też o tym myślałam.
Wzięłyśmy do rąk swoje Stelle i narysowałyśmy sobie odpowiednią runę.
- Słyszałam, że przez pierwsze miesiące odczuwamy ten sam ból- odezwała się Elise.
- Możemy to sprawdzić
- nie ja wolę nie, może przez przypadek.
- no w sumie ja też nie chcę się bić
Zaśmiałyśmy się, a po tym weszła służąca wołająca na kolację. Przegapiłyśmy obiad?
- Elise, ale nikomu nie mów, że jesteśmy parabatai.
- No dobrze, ale jak coś ci się stanie to zadzwoń, żebym się nie martwiła.
- ok.- wtedy weszłyśmy do wielkiej jadalni.
- Dobry wieczór, ojcze.
- Dobry wieczór- odpowiedział, po czym usiadłam do stołu po prawej od ojca, a obok mnie moja przyjaciółka
Po kolacji Elise musiała wracać do domu, żeby przygotować się na powrót do Nowego Yorku
Następnego dnia gdy wstałam od razu dostałam wiadomość od Elise, że dotarła bezpiecznie na miejsce. Po tym ojciec zrobił mi najcięższy trening jaki kiedykolwiek miałam w całym życiu, a następnie, rozkazał, że mam przyjść do jego gabinetu.
- Chciałeś porozmawiać, Ojcze?
- Tak usiądź- posłusznie wykonałam polecenie i zajęłam miejsce naprzeciwko biurka
- Chciałbym ci powiedzieć, że jesteś dość wyjątkowa...
Wszystkie Teksty nie urywają dupy, ale błagam skomentujcie, które chcecie czytać dalej, no chyba, że nie chcecie, żadnego też śmiało się wyrażajcie, do zobaczenia, PA!!!!!!
Opowiadanie nr.3 jest naprawdę mega fajne! Wszystkie inne (też te z postu z 26 czerwca) są także super więc polecam Ci wybrać 1 opowiadanie które będziesz rozwijać bo przynajmniej dla mnie krótkie jednorazowe opowiadanie mogące być prologiem do świetnej historii pozostawia coś w rodzaju niedosytu zwłaszcza gdy jest ciekawe i ma potencjał.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny :)!
Cześć, dziękuje za miły komentarz i właśnie te teksty były w rodzaju prologu, wstawiłam większość tego co napisałam, a że nie potrafiłam wybrać jednego jedynego, to postanowiłam, że lud wybierze :D
UsuńDzięki za wenę :*