piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 2/3

Perspektywa Annabeth

Trzydzieści minut wcześniej

-Chejronie widziałeś gdzieś Percy’ego
-Nie, a byłaś w jego domku?
- Tak byłam już wszędzie
- trzeba będzie ogłosić poszukiwania
***

- Poszukujemy Percy’ego Jacksona, musimy go znaleźć, a teraz rozdzielacie się domkami, za pół godzinny widzimy się przy lesie i zaczniemy tam szukać.-powiedział po czym wszyscy rozpierzchli się, po obozie

***

-Chejronie nic nie znaleźliśmy
Wtedy z lasu wyszła jedna z trzech nimf niosąca skorpiona, położyła go w kręgu zebrany obozowiczów, a potem poszła i wróciła z dwiema siostrami niosące ciało człowieka.
-O bogowie, Percy
-Pewnie został ukąszony prze tego skorpiona, Domek Apollina macie go wziąć do szpitala i utrzymywać przy życiu, Annabeth jeśli chcesz go ratować musisz wyjechać na misję, zgadzasz się?
-Przyjmuję, biorę ze sobą Grovera i Nica (Tak jest już Nico)
- Dobrze to chodźcie do wielkiego domu muszę wam wszystko wytłumaczyć.

***

- Annabeth ta misja polega na znalezieniu czegoś co zaginęło dawno temu, czy wiesz o czym mówię?
- Ja wiem chodzi o złote runo- powiedział Nico
-Tak
- Wiem też gdzie jest, na wyspie Polifema
- Pppppollifemmma- Satyr zaczął się jąkać
- Tak
- Najlepiej, by było żebyście wyruszali za 15 min.
- Dobrze, spotkajmy się na plaży

***

- Czytałam, że Polifem osiedlił się na morzu potworów- powiedziałam
- Bo tak jest, poprosiłem Clarisse, żeby poprosiła Ojca o statek i się zgodził
- czyli transport mamy.

***

- Jesteśmy na morzu potworów- uświadomiłam towarzyszom- Musimy przepłynąć między Scyllą a Charybdą
- Musimy?- zapytał Grover
-Możemy opłynąć Charybdę ale z Scyllą będzie gorzej.- odezwał się Nico
-Spróbujmy, a jak będziemy przepływać obok Scylli schowamy się pod pokład.
- Ok- odpowiedzieli zgodnie.
Mam nadzieje, że się uda, nie wielu ludzi przepływających po morzu potworów przeżyło
-Charybda zasysa morze co robimy?- zapytał mnie syn Hadesa
- Płyniemy w przeciwną stroną.
- prosto na Scyllę?
- Nie mamy innego wyjścia

***

- No jakoś się udało
- Ja zawsze mam rację, pogódź się z tym
- Ok. tym razem miałaś rację
- Dopływamy do wyspy Polifema, czekajcie, zatrzymajmy się teraz.
- Co się…
Wtedy przed nimi pojawił się iryfon, a w nim Chejron
- Annabeth jest źle z obozem, ktoś zatruł drzewo Thalii
- Jak to co się stało?
- Nie wiadomo wszyscy myślą, że to Luke zatruł drzewo
- a co z Percy’m?- zapytał syn pana podziemia
- Też nie najlepiej zdaniem Willa wytrzyma jeszcze dzień lub dwa, więc musicie się pospieszyć.
Nie mogę w to uwierzyć najpierw Percy, teraz Thalia.
- Annabeth posłuchaj jeżeli znajdziecie runo drzewo też będziemy mogli uzdrowić tylko nie wiem czy to nie jest ustawione tak, żeby uratować Thalię albo Percy’ego
- Chejronie nie mów tak, proszę, uda się nam.
- Dobrze, a teraz płyńcie, myślę, że jutro się zobaczymy.
- Musimy.

***

- Grover bierz runo i uciekaj, ja i Nico zajmiemy się cyklopem.
- Ok.
- Nico masz jakiś plan?
- No może, posłuchaj, ja przywołuje zombie , my uciekamy i odpływamy, Ok.?
- lepszego nie mamy.
Nico posłużył się wszystkimi siłami, żeby wezwać zombie, więc ledwo dobiegł na statek.
- Udddało się?
- Tak, a teraz jak najszybciej do obozu.

***

Tego samego dnia późnym wieczorem

- Chejronie
- och już jesteście
- Tak i myślałam nad tym, żeby najpierw uzdrowić drzewo. Percy na pewno nie chciałaby narażać życia innych.
- Dobrze to pośpieszmy się

***

Przed nimi rozbłysło złote światło uzdrawiające drzewo.
- a co się stanie jak zabierzemy runo?
- Nie wiadomo dlatego przynieśmy tu Percy’ego
- Dobry pomysł, a więc szybko, bo czuję, że ktoś traci siły życiowe.

***

- Szybciej Chejronie szybciej.
- Ann nie martw się to, że ktoś traci siły życiowe to nie znaczy, że akurat to musi byś Percy.
- Czemu on czemu to musiał być on.
- Nic mu nie będzie
- To po co mówiłeś, że ktoś umiera- powiedział z wyrzutem Grover
- Możesz być cicho- powiedziałam do satyra
- Nie on ma rację gdybym tego nie mówił…
- Nie obwiniaj się, przecież chcesz mu pomóc.

***

- Annabeth nie mamy dużo czasu
- Wiem......


***
To druga część, drugiego opowiadania ;)

Niestety na trzy dni wyjeżdżam i nie wiem czy będę miała wi-fi, a z resztą nawet jakby było, nie biorę ze sobą laptopa gdzie mam to wszystko napisane, wracam w niedziele, więc albo w niedzielę albo w poniedziałek wstawię kolejną część, a i jak będzie tam wi fi to mogę zdawać raporty, albo odpowiadać na ewentualne komy.

Buziaczki :* (sorry ner)

Angel (będę się tak podpisywać[jeszcze raz sorry ner])


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz