Kurde..... tak się zastanawiam czy nie usunąć wszystkich poprzednich postów... lub ewentualnie ich poprawić pod mój aktualny styl pisania... jak tak teraz to czytam to praktycznie nie przyznaję się do swoich tekstów.... Czy jest sens poprawiania tego wszystkiego? Czy lepiej zacząć tak pisać od kolejnych rozdziałów? Proszę o szybką odpowiedź/odpowiedzi....
#nikt czyli ja...
Wymyślone Historie
niedziela, 8 maja 2016
niedziela, 27 grudnia 2015
Rozdział 3/3
- Annabeth
nie mamy dużo czasu
- Wiem-
mówiąc to położyła na Percy’m runo. Wtedy stało się to samo co z sosną.
Perspektywa
Percy’ego
- Luke.-
wymamrotałem
- O co ci
chodzi?- powiedziała Ann
- To Luke
ukradł piorun, to Luke przywołał skorpiona.
- To już
wiemy- odezwał się centaur.
Próbowałem
wstać lecz od razu nogi się pode mną ugięły, na szczęście złapał mnie Nico
- Musisz
odpocząć, Chodź wsiadaj
- Chcę iść
na ognisko, proszę chociaż na chwilę
- Dobrze ,
ale tylko na chwilę
- Ale
podwózka nadal aktualna?
- Tak
(Nie daleko
Ogniska)
- Miło cię
widzieć Glonomóżdżku
Brakowało mi
słów do odpowiedzi, więc po prostu się do niej uśmiechnąłem.
Obóz zaczął
wiwatować kiedy mnie zobaczył, po chwili też zaczęli się na mnie patrzeć jakbym
miał im coś powiedzieć. Z niezręcznej ciszy uratowała mnie Annabeth.
- Ej no
chłopak ledwo co wrócił do świata żywych dajcie spokój.
Nachyliłem
się do Ann i szepnąłem jej do ucha „ Dzięki, możemy porozmawiać sam na sam”
Odeszliśmy
spory kawałek od ogniska tak, żeby nas nie słyszano, a przy okazji nie
widziano, ale mogli nas widzieć wszyscy którzy mogli nas podglądać
- Ann, bo ja
chcę ci coś powiedzieć
- Też cię
kocham Percy
- Skąd..-
nie dane było mi dokończyć, bo mnie pocałowała
- No
nareszcie- usłyszałem za swoimi plecami Clarisse
- Ejj!!-
krzyknąłem niezadowolony
Znowu
szeptałem coś do ucha Ann, a ta się uśmiechnęła i poszliśmy do mojego domku
oczywiście podglądacze musieli pójść za nami, no cóż.
***
Minęły już
trzy lata odkąd jestem z Ann, na szczęście nie działo się nic ciekawego. No
może oprócz walki z Lukiem i mam teraz swojego pegaza nazywa się Mroczny, a no
jeszcze odkryliśmy inny obóz i teraz się przyjaźnimy.
- Percy
jakaś dziewczyna chcę się z tobą zobaczyć- powiadomiła mnie moja dziewczyna
- Mogłabyś
ją krótko opisać kiedy ja będę się przebierać?
- Ok, Ma
długie brązowe włosy, piękne oczy nie wiem jakiego koloru, i mówiła, że ma na
imię Sii…
- Sirra?
- Tak
dokładnie, czekaj znasz ją?
- Nie ważne,
później się dowiesz- mówiąc zacząłem się szybciej ubierać
***
To emm tak, to też krótkie, ale spowodowane jest to tym iż, zdanie później dochodzi nowa postać, a później parę innych, i tu jest pytanie czy wolicie, żebym je dodała czy mam wykorzystać postacie które istnieją? Znaczy się nie licząc mojej postaci która standardowo się pojawi.
Rozdział 3 /13
Zasnęłam natychmiastowo, gdy się obudziłam chciałam zsunąć
kołdrę skrzydłem, lecz nie mogłam, otworzyłam oczy, po czym uświadomiłam sobie,
że nie mam kopyt, tylko ręce.
- Nico!, obudź się!
- Co znowu?
- Jesteśmy ludźmi.
- Aha, fajnie, to daj mi dalej spać, czekaj…. Co?! Jesteśmy
ludźmi? Jak to się stało?
- Nie wiem, ale tam teraz jest noc
- aha, ale tu jest inny czas niż tam, więc jak do będzie się
działo?
- Nie wiem, ale pamiętaj że to wszystko jest magia
Spojrzałam na zegar, była godzina 12, wstałam z łóżka Nica,
nie pytajcie jak ja się tam znalazłam, ubrałam się w czarną bluzkę z czaszką i
czarne spodnie, dodatkowo założyłam bransoletkę z czachą.
- a ty co?-
powiedziałam do Nica- przegapiliśmy śniadanie, a ty jeszcze śpisz?
- jeszcze pięć minut, mamo
- wyglądam, aż tak staro kochanie?
- nie, la nie mogłem się powstrzymać, już od dawna chciałem
to powiedzieć.
- pfff
- ejj nie pfyfaj mi tu
- bede pffyfać kiedy bede chciała- powiedziałam na co zrobił
smutną minę
- bo się obrażę- tupnął nogą jak dziecko i się odwrócił „obrażony”
- oj będziesz miał karę- powiedziałam z powagą, co wiele
mnie oczywiście kosztowało, w końcu ta sytuacja była bardzo zabawna.
- jak to, kara?
- no tak to, wiesz mogę ci załatwić specjalny trening
łucznictwa z Chejronem, a także będziesz miał zakaz- i tu się zacięłam, bo hmmm
ten temat nadal był dla mnie tematem tabu- no wiesz na co.
- ale przecież nie zrobisz mi tego, kotku?- spojrzał na mnie
tą swoją miną zbitego psa
- och no dobrze tym razem nie, tym razem- powiedziałam i
zagroziłam mu palcem.
- też cię kocham-
powiedział i dostałam buziaka w policzek.
***
Tam dara dam!!!!!!!!!!!!!!!!
Wróciłam ^^
Tęskniliście? Pewnie nie ;-; NIKT MNIE NIE KOCHA ;_;
Zaraz się rozpłacze po prostu ;-;
A tak na serio, to krótkie wiem, ale tak szczerze nie wiem co tu dopisać, pomóżcie proszę, dajcie jaki kol wiek pomysł na to, co dalej ma się dziać, bo nie chce robić time skipa, a nie mam żadnych pomysłów, znaczy się oprócz pomysłów na kolejne opowiadania, ale naprawdę przez ten oto kawałek się zacięłam ;-; .
Buziaki :*
sobota, 18 lipca 2015
Coś
a i mam parę pytań .lubicie konie? co uważacie a ttanspprtowanou ich no chyba wiecie gdzie, czy to tez dla was jest okrutne? Dlaczego ludzie je jedzą? Bez nich nic by nie było, ludzkość by nie przetrwała, z checia ppdyskutuje o tym w kpmach
Propozycja
ok, może nie powracam z nextem, niesyety moja wena wyparowała, a z resztą jadę na obóz i bede tam miała słaby dostęp do internetu, a z nextem musicie zaczekać, poniważ w.pewnym sensie zepsuł mi się komputer, chpciaz jest możliwość, że.będę.miala jakiegoś neta i mogłabym coś wstawic to powiedzcie, a naposze jakoegos one-shota tylko napiszcie o czym, może być wszysyko zdrada, krew, śmierć, wszystko
środa, 8 lipca 2015
Przepraszam
przepraszam, ale przyjechała do mnie koleżanka i nie mam czasu pisać, a niestety nie dokończyłam tamtego opowiadania, a nie mam na razie weny, więc jak wróci to ja też wrócę
Buziaki :*
Angel
Buziaki :*
Angel
piątek, 3 lipca 2015
Rozdział 2/3
Perspektywa Annabeth
Trzydzieści
minut wcześniej
-Chejronie widziałeś gdzieś Percy’ego
-Nie, a
byłaś w jego domku?
- Tak
byłam już wszędzie
- trzeba
będzie ogłosić poszukiwania
***
- Poszukujemy Percy’ego Jacksona, musimy go znaleźć, a teraz rozdzielacie się
domkami, za pół godzinny widzimy się przy lesie i zaczniemy tam szukać.-powiedział po czym wszyscy rozpierzchli się, po obozie
***
-Chejronie nic nie znaleźliśmy
Wtedy z lasu
wyszła jedna z trzech nimf niosąca skorpiona, położyła go w kręgu zebrany
obozowiczów, a potem poszła i wróciła z dwiema siostrami niosące ciało
człowieka.
-O
bogowie, Percy
-Pewnie
został ukąszony prze tego skorpiona, Domek Apollina macie go wziąć do szpitala
i utrzymywać przy życiu, Annabeth jeśli chcesz go ratować musisz wyjechać na
misję, zgadzasz się?
-Przyjmuję, biorę ze sobą Grovera i Nica (Tak jest już Nico)
- Dobrze
to chodźcie do wielkiego domu muszę wam wszystko wytłumaczyć.
***
- Annabeth
ta misja polega na znalezieniu czegoś co zaginęło dawno temu, czy wiesz o czym
mówię?
- Ja wiem
chodzi o złote runo- powiedział Nico
-Tak
- Wiem też
gdzie jest, na wyspie Polifema
- Pppppollifemmma- Satyr zaczął się jąkać
- Tak
- Najlepiej, by było żebyście wyruszali za 15 min.
- Dobrze,
spotkajmy się na plaży
***
- Czytałam, że Polifem osiedlił się na morzu potworów- powiedziałam
- Bo tak
jest, poprosiłem Clarisse, żeby poprosiła Ojca o statek i się zgodził
- czyli
transport mamy.
***
- Jesteśmy
na morzu potworów- uświadomiłam towarzyszom- Musimy
przepłynąć między Scyllą a Charybdą
- Musimy?- zapytał Grover
-Możemy
opłynąć Charybdę ale z Scyllą będzie gorzej.- odezwał się Nico
-Spróbujmy, a jak będziemy przepływać obok Scylli schowamy się pod pokład.
- Ok- odpowiedzieli zgodnie.
Mam
nadzieje, że się uda, nie wielu ludzi przepływających po morzu potworów
przeżyło
-Charybda
zasysa morze co robimy?- zapytał mnie syn Hadesa
- Płyniemy
w przeciwną stroną.
- prosto na
Scyllę?
- Nie mamy
innego wyjścia
***
- No jakoś
się udało
- Ja
zawsze mam rację, pogódź się z tym
- Ok. tym
razem miałaś rację
- Dopływamy do wyspy Polifema, czekajcie, zatrzymajmy się teraz.
- Co się…
Wtedy przed
nimi pojawił się iryfon, a w nim Chejron
- Annabeth
jest źle z obozem, ktoś zatruł drzewo Thalii
- Jak to
co się stało?
- Nie wiadomo wszyscy myślą, że to Luke zatruł drzewo
- a co z
Percy’m?- zapytał syn pana podziemia
- Też nie
najlepiej zdaniem Willa wytrzyma jeszcze dzień lub dwa, więc musicie się
pospieszyć.
Nie mogę w
to uwierzyć najpierw Percy, teraz Thalia.
- Annabeth
posłuchaj jeżeli znajdziecie runo drzewo też będziemy mogli uzdrowić tylko nie
wiem czy to nie jest ustawione tak, żeby uratować Thalię albo Percy’ego
- Chejronie nie mów tak, proszę, uda się nam.
- Dobrze, a
teraz płyńcie, myślę, że jutro się zobaczymy.
- Musimy.
***
- Grover
bierz runo i uciekaj, ja i Nico zajmiemy się cyklopem.
- Ok.
- Nico
masz jakiś plan?
- No może,
posłuchaj, ja przywołuje zombie , my uciekamy i odpływamy, Ok.?
- lepszego
nie mamy.
Nico
posłużył się wszystkimi siłami, żeby wezwać zombie, więc ledwo dobiegł na
statek.
- Udddało
się?
- Tak, a
teraz jak najszybciej do obozu.
***
Tego samego
dnia późnym wieczorem
- Chejronie
- och już
jesteście
- Tak i
myślałam nad tym, żeby najpierw uzdrowić drzewo. Percy na pewno nie chciałaby
narażać życia innych.
- Dobrze
to pośpieszmy się
***
Przed
nimi rozbłysło złote światło uzdrawiające drzewo.
- a co się
stanie jak zabierzemy runo?
- Nie
wiadomo dlatego przynieśmy tu Percy’ego
- Dobry
pomysł, a więc szybko, bo czuję, że ktoś traci siły życiowe.
***
- Szybciej
Chejronie szybciej.
- Ann nie
martw się to, że ktoś traci siły życiowe to nie znaczy, że akurat to musi byś
Percy.
- Czemu on
czemu to musiał być on.
- Nic mu
nie będzie
- To po co
mówiłeś, że ktoś umiera- powiedział z wyrzutem Grover
- Możesz
być cicho- powiedziałam do satyra
- Nie on ma
rację gdybym tego nie mówił…
- Nie
obwiniaj się, przecież chcesz mu pomóc.
***
- Annabeth
nie mamy dużo czasu
- Wiem......***
To druga część, drugiego opowiadania ;)
Niestety na trzy dni wyjeżdżam i nie wiem czy będę miała wi-fi, a z resztą nawet jakby było, nie biorę ze sobą laptopa gdzie mam to wszystko napisane, wracam w niedziele, więc albo w niedzielę albo w poniedziałek wstawię kolejną część, a i jak będzie tam wi fi to mogę zdawać raporty, albo odpowiadać na ewentualne komy.
Buziaczki :* (sorry ner)
Angel (będę się tak podpisywać[jeszcze raz sorry ner])
Subskrybuj:
Posty (Atom)